wtorek , 26 stycznia 2021

Żyleta

Bodaj najciekawsze efekty powstają wtedy, kiedy za customizing bierze się motocyklista z wyścigowym doświadczeniem. Tomek Żurawski jest trzydziestoletnim mieszkańcem Słupska. Życie go nie rozpieszczało – mimo młodego wieku, przeżyciami i doświadczeniem mógłby obdzielić wielu pięćdziesięciolatków. Motoryzacja od dziecka była jego pasją. img_0289

Jak wielu indywidualistów nudził się w szkole. Do wszystkiego co umie, a umie wiele, dochodził własną pracą i praktycznym doświadczeniem. Pomogli też ludzie, których spotkał na swej drodze. Jako czternastolatek wraz z mamą wyjechał do Włoch. Żeby znaleźć uznanie na obcej ziemi zaczął wyczynowo jeździć na rolkach. Był tak dobry, że z powodzeniem startował w międzynarodowych zawodach. Jeden z jego wyczynów odnotowano nawet w księdze Guinessa. Już wtedy ukształtowała się jego dewiza życiowa: „Jeśli coś robię, to na 110%”. W wieku 17 lat, pracując w warsztacie, złożył swój pierwszy motocykl. Kawasaki ZXR 750 powstało z dwóch rozbitych wraków. Od razu zaczął się na nim ścigać. Wyścigi na górskich drogach okazały się doskonałą szkołą, lecz jak dziś wspomina – nie każdy miał tyle szczęścia, żeby tą szkołę przeżyć. W porównaniu z tym, wyścigi na torze, w których startował później, były znacznie mniej ryzykowne. Ścigał się też w supermoto. Ponieważ nie miał dużo pieniędzy, nigdy nie kupował motocykli w sklepie. Wszystkie jego sprzęty były efektem własnej pracy. Prowadził również  warsztat tuningujący auta terenowe. W końcu wrócił do Polski i założył firmę zajmującą się – jak by mogło być inaczej – importem i serwisem motocykli i skuterów. Pomysł budowy customowej sztuki zrodził się w wyobraźni Tomka zaraz po tym, jak kolega pożyczył mu Harleya. Amerykański motocykl pozwolił odkryć uroki jazdy z zupełnie innej, nieznanej wcześniej strony. Kiedy nie grzmi się cały czas pełnym gazem, nie jedzie „na limicie”, można zespolić się i z maszyną i z otaczającym światem, to wręcz metafizyczne przeżycie. A jeśli do tego jedzie się za sterami motocykla, który od A do Z wykonało się własnoręcznie, odczucie musi być jeszcze pełniejsze.

img_0267Tak więc decyzja o budowie customa zapadła. Projekt, jak to często bywa, zrodził się podczas porannych „sesji łazienkowych”. Pomysł zaczął się stopniowo krystalizować. Najpierw był ogólny szkic długiej, niskiej maszyny toczącej się na monstrualnie szerokich kołach. Później Tomek zaczął projektować poszczególne podzespoły – ramę, zawieszenie, elementy karoseryjne. Kiedy wizja motocykla została już dość jasno sprecyzowana, Tomek zaczął poszukiwania stosownego źródła napędu. Silnik miał być oczywiście dwucylindrową fałką, bo tylko takie silniki mają chwytający za serce charakter. W swoim pierwszym customie Tomek świadomie zrezygnował z użycia amerykańskiego widlaka. To miał być wysokoobrotowy silnik maszyny sportowej, jako nawiązanie do jego wyścigowej przeszłości. Kiedy w ręce Tomka wpadła używana Honda VTR 1000, budowa mogła ruszyć z kopyta. Praca trwała cztery miesiące, a jej oszałamiający efekt możecie zobaczyć na zdjęciach. Dragstylowy custom wygląda tak, jakby zaprojektował go Juliusz Verne. Ma futurystyczną formę, ale nie brak w nim oldschoolowych elementów. Rama, jednostronny wahacz i trapezowy widelec zostały wykonane z bezszwowych, grubościennych rur stalowych. Całą blacharkę, czyli zbiornik paliwa, błotniki i „pług” wyklepano ze stali nierdzewnej. Dla podkreślenia czystości formy blachę pozostawiono w surowym stanie – nie kryje jej nawet pojedyncza warstwa lakieru bezbarwnego. Dla kontrastu podwozie, czyli ramę wraz z wahaczem i widelcem, kryje czarny lakier. Rolę elementów resorująco-tłumiących pełnią dwa amortyzatory od skutera wykorzystane w konstrukcji trapezowego widelca, oraz tylny amortyzator od Hondy VTR 1000 współpracujący z jednostronnym wahaczem. W Żylecie nie znajdziecie artystycznego lakiernictwa – i dobrze gdyż sama forma tego motocykla jest już wystarczająco artystyczna. Spójrzcie choćby na koła. Tylna opona w rozmiarze 330/30 – 17 spoczywa na feldze własnej roboty. Jest to felga typu BEAD LOCK – patent stosowany w profesjonalnych autach terenowych, gdzie opona jest łapana przez dwa ranty – wewnętrzny i zewnętrzny, które są ze sobą skręcone. Z lewej strony felgę wypełnia nieruchoma tarcza, pod nią ukryto elementy pokładowej elektroniki.

img_0241

Dla zachowania symetrii również przednie koło Żylety, będące kiedyś tylnym kołem od Kawasaki ZX-R 750, przykryto z prawej strony maskującą tarczą, która się nie obraca. Z drugiej strony jest potężna, wycięta laserem tarcza hamulcowa. Wgryzają się w nią dwa 4-tłoczkowe zaciski Nissin. Tylny hamulec pozostaje w ukryciu, więc zdradzę tajemnicę, że składa się z przetoczonej tarczy od Hondy Civic, z którą współpracuje przedni zacisk od Yamahy R1. Dźwignię zmiany biegów i pedał tylnego hamulca tworzą zespawane ogniwa łańcucha. W maszynie Tomka jest jeszcze wiele stylistycznych i technicznych ciekawostek, ale nie będę wszystkiego zdradzał, żeby nie psuć Wam przyjemności odkrywania co ciekawszych detali.

Choć Żyleta jest nieprzeciętnie długa i toczy się na mega szerokich gumach, Tomek porusza się swoim motocyklem bardzo sprawnie. W zakrętach kładzie się tak, że aż miło popatrzeć, a na drogach o luźnej nawierzchni koncertowo zapina boki wyrzucając spod tylnego koła fontanny ziemi. Od razu widać, że jeździec i maszyna tworzą jeden sprawnie funkcjonujący organizm.

Jeśli tak wygląda customowy debiut Tomka, to aż strach pomyśleć co będzie dalej.

 

Dane Techniczne

Właściciel: Tomek Żurawski

Projekt: właściciel

Wykonanie: właściciel

Czas budowy: 4 miesiące

Silnik: Chłodzony cieczą, czterosuwowy, dwucylindrowy widlasty – Honda VTR 1000

Zastosowane modyfikacje: układ dolotowy i wydechowy własnej roboty.

Filtr powietrza: stożkowy K&N

Przeniesienie napędu: przełożenie wstępne kołami zębatymi, hydraulicznie sterowane wielotarczowe sprzęgło mokre, sześciostopniowa skrzynia biegów, napęd tylnego koła łańcuchem.

Podwozie: Rama własnego projektu, wykonana z rur stalowych, jednostronny wahacz stalowy z amortyzatorem od Hondy VTR 1000, widelec trapezowy własnej konstrukcji z dwoma amortyzatorami od skutera.

Koło przednie: odlewane z aluminium (Kawasaki ZXR 750) 5.5 x 17.

Koło tylne: własnej roboty felga typu Bead Lock ze stali nierdzewnej 11 x 17

Opony: przód 180/55 – 17, tył 330/30 – 17

Hamulec przedni: pojedyncza tarcza własnej roboty z dwoma czterotłoczkowymi zaciskami Nissin.

Hamulec tylny: przetoczona tarcza od Hondy Civic z zaciskiem czterotłoczkowym  od Yamahy R1’98

Elementy karoseryjne:

Zbiornik, paliwa, błotniki i przedni „pług” wyklepane z blachy nierdzewnej.

Siodło: własnej roboty

Kierownica i klamki sprzęgła i hamulca własnej roboty

Dźwignia zmiany biegów i pedał hamulca wykonane przez zespawanie ogniw łańcucha.

Reflektor: aftrmarket

Lampa tylna: diodowa własnej roboty.

Artykuł pochodzi z numeru 1/2010

Sprawdź także

Światowa prezentacja motocykli Harley-Davidson na sezon 2021.

  Pandemia zmusza producentów do niestandardowych działań. Harley-Davidsno zapowiedział, że prezentacja jego nowych modeli odbędzie …

Dodaj komentarz