poniedziałek , 1 czerwca 2020

Życie na dwóch kołach

Grzebiąc w pamięci usiłuję sobie przypomnieć jak daleko zakotwiczony jest początek mojego zainteresowania jednośladami. Nie znajdując konkretnej daty, jestem niemalże pewien, że były to już wczesne lata mojego dzieciństwa.

Notowała: Agnieszka Brzoza

Zdjęcia : Tom Kurek

Będąc dzieckiem wychowującym się w zmotoryzowanej rodzinie bliski kontakt z motocyklami staje się chlebem powszednim. Jednoślady w mojej rodzinie  towarzyszyły już moim dziadkom, czyli w czasach, których ja nie mogę pamiętać. Babcia od strony taty jeździła komarkiem, natomiast dziadek od strony mamy, będąc leśniczym, jako głównego środka transportu używał MZ 125. Te informacje pozyskałem z opowieści mojego ojca, w którym miłość do motocykli również została zaszczepiona.                                                         Początkowo zajmował się on jedynie serwisem jednośladów, które były w naszej rodzinie, by z czasem zająć się czymś, co wzbudziło we mnie pierwszą, nieokrzesaną ciekawość. Dawna szczecińska Fabryka Mechanizmów Samochodowych Polmo, w latach swojej świetności, produkowała m.in. Junaki, a ojciec, znajdując się w ich posiadaniu, przebudowywał je na własną rękę.  Ja, jako młody szczecinianin z dumą mogłem tego słuchać godzinami. W ten właśnie sposób zacząłem poznawać podstawową budowę motocykli, a im więcej rozumiałem, tym bardziej mnie to intrygowało. Z czasem obok Junaków równie znajome stały mi się Jawy, w których, w przeciwieństwie do ojca, lubowali się jego bracia.

W późniejszych latach, nie tracąc zamiłowania do Junaka, ojciec nabył nieco inny rodzaj motocykla, którym jest crossówka. Myślę, że chciał doświadczyć czegoś więcej niż spokojna jazdy ulicami miasta. Zaglądał wówczas na szczeciński tor cross’owy, który to w latach 80. i 90. uznawany był za jeden z trudniejszych w Europie. Te czasy już pamiętam.

 

Od początku do Dyna Street Bob 1600 ( rocznik 2012)

Odkąd sięgam pamięcią interesowały mnie motocykle i rowery oraz wszystko, co z nimi związane. Jako dwunastolatek nie mogłem wymagać, by kupiono mi motocykl, jedynie o co śmiałem prosić rodziców, to o nowy wymarzony rower górski. Moja kolarzówka, którą do tej pory jeździłem, nie nadawała się już do użytku. W niedługim czasie zamiast roweru moim oczom ukazła się czekająca na parkingu pod blokiem nowa, nieskazitelnie czysta, pomarańczowa Motorynka. Dostałem ją od ojca. Moje szczęście nie znało granic, a ja, jako młodzieniec, nie byłem już tylko zapalonym rowerzystą. Wraz z założeniem kasku na głowę i chwyceniem w dłoń rolgazu – stałem się prawdziwym „motórzystą”.

Z Motorynką pożegnałem się dość szybko. Przez kolejne lata musiałem obyć się bez motoru. W 2005 roku zdecydowałem się wyjechać na stałe z Polski. Mieszkając w Anglii pierwszym motocyklem jaki kupiłem była Yamaha DT 125 i to na niej uczyłem się poruszać po londyńskich drogach. Modelem tym nie cieszyłem się zbyt długo. Za bardzo pragnąłem być w posiadaniu któregoś z modeli Harleya-Davidsona, by nie zafundować sobie Sportstera 1200. Po paru latach go sprzedałem i kupiłem nowszy model – Sportster 883. Następna była Dyna Street Bob 1600 i to nią cieszyłem się dotychczas najdłużej, bo aż 5 lat. Została kupiona w salonie w roku 2012 i stała się pierwszym poważniejszym źródłem przelewania mojej wyobraźni i nowych projektów, wtedy jeszcze nieco nieśmiałych. Stała się „królikiem doświadczalnym”, ale jednocześnie czymś, co dało mi poczucie spełnienia. Metodą prób i błędów dochodziłem do czegoś, co chciałem osiągnąć, do obrazu, który chciałem widzieć.  W głowie pojawiały się nowe pomysły, a miejsca na stalowej maszynie robiło się coraz mniej. Zdałem sobie wówczas sprawę, że potrzebuję surowego materiału do przeróbki, czegoś co zacznę od początku. Wówczas ten projekt dla mnie był już skończony. Tak własnie w roku 2017 pojawiła się Miss Piggy –  Dyna Street Bob 1700. Nowa i gotowa do odważnych przeróbek.

Miss Piggy – DYNA STREET BOB 1700 – DARK CUSTOM 

 

Dyna Street Bob 1600, jak już wspominałem, stała się inspiracją do zakupu i wprowadzania udoskonaleń w nowej Miss Piggy. Udoskonaleń bardziej odważnych, radykalnych i niezbędnych do wykreowania zupełnie innego projektu. Do stworzenia czegoś oryginalnego, niepowtarzalnego i totalnie odmiennego od  poprzeniej wersji. Miałem zupełnie inny pomysł niż w ostatnim przypadku. Chciałem udoskonalić zarazem wszystko w jednym czasie, ale i każdą część z osobna w szerszej perspektywie czasowej. Chciałem patrzeć jak z każdym dniem powstaje coś mojego, coś, co jest odbiciem mojej osobowości. Bez wątpienia głównym celem była minimalizacja chromu, którego zwolennikiem nigdy nie byłem.

Jazda motocyklem, który wyjechał prosto z salonu Harleya-Davidsona, jest istnym koszmarem. Męczy i wyczerpuje. Nie jest niczym przyjemnym. Wie to ten, kto choć raz usiadł na oryginalnym motocyklu. Przeróbki zaczęły się niemal od razu. Na pierwszy ogień poszły rury wydechowe. Myśl przewodnia: wiecęj mocy, dobry dzwięk, ładny wygląd, ale przede wszystkim likwidacja chromu, przy jednoczesnej maksymalizacji czerni. Zdecydowałem się na dość nietypowy model rur, których zdjęcie przemknęło mi na jednej ze stron internetowych. Rury te widziałem na starym modelu Road King. Zlokalizowałem je i skontaktowałem się z producentem. To amerykańska firma Hacker, która zajmuje się produkcją wydechów od dawna. Traf chciał, iż w tym właśnie roku wznowili swoją produkcję rur wydechowych i akurat znajdowali sie w fazie testowej wydechu Mayhem do najnowyszych modeli Dyna.

Wymianie rur wydechowaych towarzyszyła wymiana filtra powietrza na black ops RSD Turbine Air Cleaner. W tym samym czasie został również zainstalowany elektroniczny FUELPAK FP3 Vance and Hines. Wszystkie powyższe modyfikacje miały na celu lepszą mieszankę paliwa z powietrzem, optymalizację mocy silnika i zwiększenie wydajności. Po dotychczasowych zabiegach Miss Piggy zaczęła przynosić satysfakcję w jeździe, przybliżając mnie do zaplanowanych rezultatów.

Kolejną i zarazem niezwykle istotną przeróbką okazała się zmiana kierownicy. Została ona stworzona na zamówienie przez jedną z polskich firm Kolec 76 Customs, zajmującą się produkcją STEEL THORN custom parts.

Wymiana kierownicy nie wiązała się jedynie z estetyką i minimalizacją części chromowych. Gra toczyła się o wymiary, bowiem londyńskie drogi są znacznie bardziej zakorkowane niż polskie. Przy orginalnej kierownicy (36” szerokości, 12” wysokości) jest znacznie trudniej mknąć pomiędzy pojazdami. Nowy, agresywnie wyglądający model posiadał wymiary 32” szerokość i 13” wysokości, co znacznie usprawniło jazdę.

Zacząłem również wcielać w życie pomysł na niestandardowe przednie koło. Inspiracja została zaczerpnięta już jakiś czas temu, kiedy to przypadkiem, przeszukując Intrenet, zauważyłem zdjęcie Dyny Street Bob z 23” kołem wraz z nietypowym błotnikiem. Moje zainteresowanie i determinacja znalezienia właściciela motocykla widniejącego na zdjęciu była tak duża, że po wielomiesięcznych poszukiwaniach znalazłem odpowiedź. Właścicielem jednośladu okazał się warsztat w Australii – Brown Industries. Nawiązałem kontakt z jego właścicielem, a ten pomógł mi w skompletowaniu zamówienia na części, które tak bardzo chciałem mieć. Tak więc zostałem szczęśliwym posiadaczem przedniego koła DNA 23” wraz z głębokim błotnikiem. Przy niskoprofilowej oponie, patrząc na Świnkę z boku, błotnik daje optyczne złudzenie jego braku.                                                                                   Załoga z Brown Industries pomogła mi również w zlokalizowaniu innych części projektu, którymi były: 6-cio tłokowy przedni zacisk hamulca, dobrej jakości rama tablicy ze światełkami LED o wysokiej jasności oraz ich własnej produkcji przednie migacze porównywalne wielkościowo do paczki zapałek.

Prócz większych przeróbek było również wiele detali, które miały znaczenie tylko estetyczne. Do nich zalicza się zamontowanie podnóżków w kształcie trumien, wymiana siodełka na przeszyte rombami, zamontowanie czerwonego nietypowego cięgna do biegów, wymiany lusterek i zamotowanie ich w nietypowy sposób (do dołu), przemalowanie na czarno tarcz hamulcowych, tylniej zębatki oraz tylnego koła, wymiana przedniej lampy, obniżenie przedniego zawieszenia o 10 cm i zamontowanie czarnych nakładek na przedni widelec, czy podniesienie baku o 10 cm i wiele innych detali, o których można napisać książkę. Łącznie zostało wymienionych około 30 elementów.

Ostatnim elementem kończącym wprowadzane zmiany było zamontowanie hydraulicznego zawieszenia Arnott Mc-3100. Zawieszenie to posiada opcję opuszczania błotnika do samego koła 9,7” oraz „pompowania” zawieszenia do wysokości 13”, co  poprawia maksymalny komfort jazdy zarówno dla mnie jak i pasażerki.

Wprowadzając te wszystkie udogodnienia byłem w pełni usatysfakcjonowany osiągniętym efektem. Nie da się jednak ukryć, że wiśnią na tocie okazał się ostatni element – wymiana zawieszenia. Na tym zakończyła się przeróbka standardowego modelu Dyna Street Bob 1700 w maju 2018 roku. I choć realizacja projektu zajęła rok (choć mogła zająć kilka dni), czyż nie lepiej jest oglądać i cieszyć wzrok czymś, co powstaje miesiącami? Na ulicach można spotkać setki motocykli, setki różnych modeli Harleya-Davidsona, ale co zostało stworzone przez Ciebie, jest dla Ciebie najpiękniejsze i takim już zostanie.

Warto dodać, że pomimo to, że moja pasja motocyklowa na przestrzeni lat mocno i zauważalnie się rozwinęła, to jednak ta rowerowa nigdy nie została utracona. Dziś próbuję łączyć te dwa nieodłączne elementy mojego życia. Mieszkam w Londynie 13 lat i ciągle zajmuję się profesjonalną mechaniką rowerową. W 2015 roku udało mi się otworzyć własny warsztat rowerowy pod nazwą East Side Cycles. W ciągu dnia warsztat jest miejscem wykonywania mojej pracy – budownia rowerów, ich naprawy i sprzedaży. Po godzinach rozwijam tam moje hobby – przerabiam motocykle. „Miss Piggy” choć nie jest pierwszym w mojej karierze przerobionym jednośladem, to jednak jako pierwsza została przerobiona pod banderą East Side Cycles Stah’s Repairs. Żyję myślą, aby powoli przebranżawiać się w profesjonalne przerabianie oryginalnych motocykli na zamówienie klienta.

 

Dreams come true.

 

 

Sprawdź także

VTX mania

W pierwszej dekadzie XXI wieku segment motocyklowych cruiserów miał się bardzo dobrze. Japońscy potentaci wypuszczali …

Dodaj komentarz