piątek , 2 października 2020

VTX mania

W pierwszej dekadzie XXI wieku segment motocyklowych cruiserów miał się bardzo dobrze. Japońscy potentaci wypuszczali kolejne modele dysponujące widlastymi twinami o coraz większej mocy. Bronią Hondy w tym wyścigu był model VTX 1800, który do dziś ma grono wiernych zwolenników. Jednym z nich jest Jacek Stefański z Warszawy, który jak wielu podobnych mu entuzjastów poświęca wiele czasu i energii, by korzystając z japońskiej bazy stworzyć motocykl swoich marzeń.

Tekst i zdjęcia: Marek Janicki

Jacek przygodę z motocyklami zaczynał w latach 80., kiedy był jeszcze uczniem szkoły średniej. Jeździł na Jawach i Emzetkach, a więc najlepszych maszynach jakie można było wówczas kupić w oficjalnym obiegu, czyli mówiąc po prostu w sklepie. Wraz ze zdobyciem matury zakończył się pierwszy etap motocyklowej przygody. W czasach studenckich, wolne chwile pochłaniał sport (koszykówka), a później trzeba było założyć rodzinę i jakoś ustawić się w życiu. Fascynacja motocyklami, choć uśpiona, pozostała, więc kiedy tylko fundusze pozwoliły i nadarzyła się okazja Jacek zajął się realizacją marzeń, które przez lata musiał odkładać na później. Zafascynowały go cruisery i ostatecznie wybór padł na Hondę VTX, która łączyła dużą moc z trwałością i niezawodnością.  Model ten miał znakomite opinie i co było równie ważne napęd tylnego koła realizowany jest w nim niemal bezobsługowym wałem. W dobie Internetu znalezienie interesującego egzemplarza nie było problemem. Jak to często w podobnych przypadkach bywa Jacek namierzył swoją Hondę w Stanach, przy czym jej poprzedni właściciel miał duże zacięcie biznesowe i przekonał Jacka, że zamiast kupować jeden motocykl, może wziąć od razu pięć. W sumie czemu nie, wszak od przybytku głowa nie boli. Trzy z tych motocykli udało się sprzedać w ciągu tygodnia, czwartym Jacek jeździł a piąty wciąż czekał na nowego właściciela. Na szczęście się nie doczekał …

W 2012 roku Jacek miał ciężki wypadek motocyklowy, którego skutki musiał leczyć przez sześć miesięcy. Na szczęście w wypadku nie ucierpiała jego psychika, więc motocyklowy entuzjazm nie opuścił naszego bohatera. Honda poszła na złom, ale na szczęście w garażu stała jeszcze jedna. Podczas rekonwalescencji Jacek zaczął wprowadzać w życie plan przebudowy motocykla, w czym pomagał mu Tomek, również entuzjasta Hondy VTX. Chodziło o to, by Honda zyskała bardziej rasowy customowy wygląd, a jak wiadomo nic tak nie podnosi walorów wizualnych motocykla lub samochodu jak odpowiednio efektowne koła. Są to trzyczęściowe skręcane koła, ich ranty wyprodukowano w Niemczech, natomiast frezowane szprychy połączone z piastami powstały w Polsce zgodnie z zamówieniem Jacka. Tylne koło ma średnicę 18 cali – tak jak oryginalne, ale jest szersze. Na 8,5 calowej feldze spoczywa opona o szerokości 240 mm (w oryginale 180 mm). Dla odmiany przednie koło zachowało oryginalną szerokość, ale za to ma większą średnicę, która urosła z 18 do 21 cali. Wraz z kołami wymieniono również tarcze hamulcowe, by stworzyć spójną stylistycznie całość. Przednie zaciski hamulcowe zachowały swą posadę, ale ze względu na większą średnicę tarcz trzeba było dorobić specjalne adaptery łączące zaciski z mocowaniami na lagach widelca. Sam widelec pozostał oryginalny, ale lagi wstawiono w nowe półki zwiększające kąt pochylenia o sześć stopni i obudowano gustownymi aluminiowymi szklankami. Montaż szerokiego tylnego koła pociągnął za sobą konieczność modyfikacji wahacza. By tarcza hamulcowa nie przysłaniała ładnego koła przeniesiono ją na lewą stronę, co z kolei pociągnęło za sobą konieczność przeróbki piasty. Ponieważ oryginalny tylny zacisk hamulcowy nie mieścił się wewnątrz felgi zastąpiono go innym, pochodzącym z motocykla sportowego.  Oprócz tego, z tyłu pojawił się nowy, wykonany przez Retro Garage z Warszawy błotnik i krótsze amortyzatory. Również szeroką kierownicę wraz z riserami wykonano na zamówienie. Dziełem polskiej firmy customowej JCB z Kielc, oprócz elementów kół i kierownicy, są również klamki wraz z pompami, natomiast małe przełączniki to produkt katalogowy. Zbiornik paliwa wraz z zegarami i przedni reflektor pozostały oryginalne, zmieniono za to kierunkowskazy, a rolę tylnej lampy przejął ledowy pasek zgrabnie wkomponowany w linię błotnika. Filtr powietrza wykonano w polskiej firmie SMW Project należącej również do entuzjasty VTX-ów. Motywy zdobiące karoserię motocykla są dziełem Przemka Drozda. W trosce o lepszą prezencję i brzmienie wymieniono również układ wydechowy.

Po zakończeniu wszystkich prac Jacek może cieszyć się jazdą motocyklem, o którym może powiedzieć, że jest naprawdę jego. Wiele patentów zastosowanych w jego Hondzie sprawdza się również w innych maszynach przyjaciół z internetowego forum fanów cruiserów Hondy.

Jak widzicie Jacek bardzo mocno wkręcił się w VTX-ową zajawkę, dzięki czemu nie tylko czerpie przyjemność z jazdy i daje upust customowej kreatywności. Ten motocykl wpłynął również pozytywnie na życie towarzyskie w gronie sympatycznych i pomocnych ludzi zainfekowanych tym samym motocyklowym wirusem.

Kiedy spytałem go dlaczego uparł się akurat na VTX-a odpowiedział:

Jak sam nie spróbujesz, nigdy się nie dowiesz.

Zdaje się, że gdzieś już kiedyś to słyszałem…

 

Sprawdź także

Watsonian Thruxton

Bardzo ładny zaprzęg neoklasycznego Triumpha Bonneville Thruxton z równie klasycznym wózkiem bocznym Watsonian. Takich zestawów …

Dodaj komentarz