poniedziałek , Październik 22 2018
Home / Okiem aparatu / SR 500 od Christiana

SR 500 od Christiana

W czasach swej młodości Yamaha XT 500 była właściwie odszczepieńcem. Namiętności motocyklistów rozpalały wówczas czterocylindrowe motocykle, których pojemności i moce, a co za tym idzie również osiągi, systematycznie rosły. Yamaha wykazała więc dużo odwagi wprowadzając na rynek model z dużym singlem. Wtedy, w 1976 roku, wydawało się, że czas takich motocykli już się skończył. Okazało się jednak, że wciąż są ludzie, którzy od atomowych przyspieszeń i niebotycznych prędkości, wolą prostotę konstrukcji, klasyczny klimat i zdolność motocykla do jazdy po najbardziej podłych drogach, lub wręcz bezdrożach. Tego coraz cięższe czterocylindrówki zapewnić nie mogły. Debiut XT 500, wbrew początkowym obawom, stał się natychmiastowym sukcesem. Motocykl produkowano do 1992 roku. Yamaha XT 500 stała się jednym z filarów popularności enduro, która rozkwitła w latach 80. Zachęceni sukcesem, dwa lata po premierze XT 500, Japończycy wprowadzili czysto szosową odmianę singla – SR 500. Kupowali go przede wszystkim ludzie ceniący prostotę i tęskniący za dawnymi angielskim singlami. SR 500 łączył klasyczny brytyjski klimat z japońską precyzją i niezawodnością. Chętnych na taki koktajl z pewnością nie brakowało, skoro model utrzymał się w produkcji do 1999 roku. Dziś na chętnych w salonach czeka jego następca o pojemności zmniejszonej do 400 ccm.

Ostatnimi czasy motocykle z lat 70. i 80. przeżywają drugą młodość, głównie jako baza do realizacji customowych projektów. Widoczna na zdjęciach Yamaha SR 500 przyjechała do warsztatu Christiana z Niemiec. Po doprowadzeniu motocykla do pełnej sprawności technicznej, co zawsze jest priorytetem w garażu „86 Gear”, rozpoczął się proces przekształcania i cyzelowania jego formy. W efekcie powstał motocykl odchudzony, zredukowany do tego, co najbardziej niezbędne. Masywne elementy, takie jak mięsista dwuosobowa kanapa, zegary, oświetlenie i błotniki musiały rozstać się z podwoziem, które pozostawiono w niemal nienaruszonej postaci. Niemal, bo lagi widelca wpuszczono nieco w półki, obniżając tym samym przód motocykla, część ramy tuż za mocowaniem tylnych amortyzatorów została odcięta, a same amortyzatory zamontowano do góry nogami. W lagach widelca pojawiły się progresywne sprężyny. Oryginalne koła pomalowano proszkowo na czarno i obuto w opony Firestone o wysokim profilu i charakterystycznej „średniowiecznej” rzeźbie bieżnika. Nie wiem jak się na nich jeździ, ale wyglądają przecudnie. Zbiornik paliwa pozostał oryginalny, ale by „oczyścić” górną półkę widelca, w linie baku zgrabnie wkomponowano mały prędkościomierz firmy Motogadget.  Oryginalną kierownicę zastąpiono szerszą, a na jej końcach pojawiły się dwustronne kierunkowskazy. Przedni reflektor, mniejszy niż oryginalny, pochodzi z bliżej niezidentyfikowanej górniczej maszyny. Skoro tylna część ramy wraz z błotnikiem i światłami zostały amputowane, tablicę rejestracyjną trzeba było przenieść na lewą stronę wahacza. W okolicy górnego węzła mocowania lewego amortyzatora znalazła miejsce tylna lampa od sowieckiego samochodu GAZ. Na ramie spoczęła nowa, chudziutka, pikowana kanapa. Christian pozostawił seryjny gaźnik i filtr powietrza wraz z airboxem. Rura wydechowa została owinięta termoizolacyjnym bandażem i zaopatrzona w akcesoryjny tłumik w angielskim stylu. Montaż tego tłumika wymusił zmianę kształtu dźwigni kick-startera. Na koniec silnik i lagi widelca starannie wypolerowano, a elementy karoseryjne otrzymały eleganckie malowanie ze złotymi szparunkami.

W nowym wcieleniu Yamaha prezentuje się bardzo ciekawie, a ponieważ Christian zadbał o jej mechaniczną kondycję, jeździ równie dobrze.

Artykuł pochodzi z numeru 6/2015

Sprawdź także

Harley-Davidson WR – Klasyczna amerykańska wyścigówka

Na motocyklach takich jak ten ścigano się w Ameryce tuż przed wybuchem II Wojny Światowej …

Dodaj komentarz