piątek , 2 października 2020

Powrót do korzeni – Moto Guzzi V85 TT

Miałem kiedyś Moto Guzzi. To było w latach 90. i od tamtego czasu darzę włoską markę sentymentem. Zawsze też chciałem mieć motocykl typu turystyczne enduro, ale jakoś nigdy do tego nie doszło. Kiedy jesienią 2018 roku Moto Guzzi pokazało V85 TT pomyślałem, że oto widzę motocykl idealny dla mnie. Analiza danych technicznych zdawała się to potwierdzać. Test miał dać odpowiedź, czy tak jest w istocie.

Tekst: Lech Wangin

Zdjęcia: Bartosz Wangin i autor

Stylistycznie V 85 TT nawiązuje do motocykli enduro z późnych lat 80. Wtedy motocykle przypominające dakarowe rajdówki robiły furorę. To była pierwsza fala popularności maszyn tego typu. Dziś mamy do czynienia z drugą falą. I dziś i wtedy za kupnem takiego motocykla przemawiała możliwość uprawiania turystyki motocyklowej z dala od utartych szlaków. To mogą być egzotyczne wyprawy wiodące na przykład mongolskimi stepami, ale równie dobrze może to być poznawanie własnego kraju, czy nawet bliższej okolicy podążając najbardziej bocznymi drogami, jakie tylko można znaleźć na mapie. Taka turystyka smakuje wybornie i jest esencją motocyklizmu. I to właśnie tłumaczy popularność motocykli szosowo – terenowych o turystycznym charakterze. Kiedyś określano je mianem turystyczne enduro, dziś używa się terminu adventure. Moto Guzzi V 85TT jest pierwszą maszyną retro w tej kategorii.

Jak przystało na motocykl zaprojektowany i produkowany we Włoszech V 85TT jest po prostu piękny. Nie spotkałem człowieka, który miałby na ten temat inne zdanie. Klasyczny charakter motocykla definiuje nie tylko ogólny zarys sylwetki, ale również tkwiący w ramie typowy dla Moto Guzzi, chłodzony powietrzem wzdłużnie ustawiony widlak, napędzający tylne koło wałem. Takiej konfiguracji jednostki napędowej włoska marka wierna jest od końca lat 60. Kolejna klasyczna cecha, która wyróżnia „Gutka” na tle konkurencji to prostota obsługi. Elektronika wspomagająca na pokładzie jest, ale prosta, bez tryliona trybów i poziomów. Kiedy już człowiek nacieszy oczy widokiem tej zjawiskowej maszyny, „Gutek” zaprasza, by wskoczyć na kanapę, ruszyć przed siebie i dobrze się poczuć.

Postanowiliśmy w redakcji sprawdzić walory włoskiego motocykla  wybierając się w weekendową szosowo offroadową trasę. Skład ekipy prezentował się następująco: Bartek, który był naszym przewodnikiem na KTM 1290 Super Adventure S, Kamila na Triumph Street Scrambler i ja na „Gutku”. Ruszyliśmy w piątek po osiemnastej i jadąc bocznymi asfaltami dotarliśmy z Warszawy w okolice Siedlec. Jazda po bocznych drogach, na których panował minimalny ruch była mega przyjemna. Na asfalcie V85 TT spisuje się bardzo dobrze. Mówiąc wprost, jest to najlepiej jeżdżący motocykl jaki tradycyjna włoska marka ma w swej ofercie. Pozycja za sterami jest wyluzowana i  bardzo wygodna, można spędzać w siodle długie godziny bez zmęczenia. Bardzo wygodną kanapę umieszczono na wysokości 830 mm nad ziemią, więc osobnik o przeciętnym wzroście nie będzie potrzebował drabiny by dosiąść „Gutka”. Doskonałą robotę robią ledowe światła, dzięki nim nie sposób nie zauważyć nadjeżdżającego motocykla. Krótka szyba wprawdzie dobrze chroni korpus jeźdźca, jednak kask pozostaje w strudze wiatru, co powoduje, że jest dość głośno, przy tym szyba nie generuje turbulencji. Można zamówić większą szybę akcesoryjną, ale nie mieliśmy możliwości jej przetestować. Motocykl prowadzi się łatwo i każdy szybko poczuje się swobodnie za jego sterami. Elementy zawieszenia to widelec upside-down o średnicy goleni 41 mm z regulacją napięcia wstępnego sprężyny i tłumienia odbicia oraz dwuramienny wahacz aluminiowy współpracujący z pojedynczym amortyzatorem umieszczonym z prawej strony. On również posiada regulację napięcia wstępnego sprężyny i tłumienia odbicia. Oba zawieszenia mają skok po 170 mm. To wprawdzie mniej niż oferują inne motocykle z tego segmentu, jak choćby BMW F 850 GS, czy Honda Africa Twin, ale dzięki temu „Gutek” jest bardziej kompaktowy i mniej drabiniasty. Spodoba się to szczególnie tym, którzy w jeździe terenowej nie mają jeszcze dużego doświadczenia a zatem i umiejętności, które pozwalają na szybką jazdę kiedy pod kołami skończy się asfalt. Trzeba jednak przyznać, że zawieszenia V 85 TT mają wyraźnie większy skok niż w motocyklach czysto szosowych i całkiem sprawnie wybierają nawet większe nierówności, zapewniając zupełnie dobry komfort. W praktyce oznacza to, że jadąc nawet najbardziej wyboistym asfaltem będziemy mogli bez problemu utrzymywać całkiem wysokie tempo. Jednak już pierwsze użycie hamulców, notabene bardzo skutecznych i łatwych do wyczucia, uzmysławia, że „Gutek” zestrojony jest raczej miękko i nie chce być maszyną sportową. I bardzo dobrze, bo jazda nim to wspaniały odstresowujący relaks, przy czym to wcale nie oznacza, że V 85 nie daje satysfakcji na krętych szosach, albo że rozczarowuje dynamiką i szybkością. Nic z tych rzeczy, on po prostu nie jest nadmiernie agresywny, co jak najbardziej pasuje do ogólnej koncepcji klasycznego, turystycznego enduro. Silnik wywodzi się z jednostki znanej już z modeli V9, został jednak gruntownie przekonstruowany. Masy wirujące silnika wyraźnie zredukowano, a zwory ssące wykonano z tytanu. W efekcie wzrosła kultura pracy oraz osiągi. Chłodzony powietrzem widlak z dwoma zaworami w głowicy i rozrządem OHV, a więc jednostka bardzo konserwatywna, osiąga moc 80 KM przy 7750 obr/min i maksymalny moment obrotowy 80 Nm przy 5000 obr/min. To nieco mniej niż oferuje konkurencja, ale zupełnie wystarczająco, by zapewnić satysfakcjonujące osiągi i komfort w długiej trasie. „Gutka” można rozpędzić do 200 km/h, nie będzie więc zawalidrogą na autostradzie. Kiedy jedzie się spokojnie utrzymując niskie obroty, silnik nie brzmi jakoś porywająco, wystarczy jednak zrobić szybki i szeroki ruch nadgarstkiem, by życie nabrało barw. Silnik brzmi wtedy wspaniale, a maszyna przyspiesza z bardzo przyjemną skutecznością. Jednak nie ma sensu zapędzać strzałki obrotomierza w okolice czerwonego pola, bo w górnym rejestrze skali niewiele już się dzieje. Dzięki zmniejszeniu mas wirujących silnika reakcja na gaz jest błyskawiczna, a wibracje nigdy nie osiągają dokuczliwego poziomu. W stosunku do V9 jest to duży postęp. Reasumując na asfalcie V85 TT robi bardzo dobre wrażenie. Łatwo zmienia kierunek i jest stabilny w całym zakresie prędkości. Motocykl fajnie kładzie się w zakręty i ma duże możliwości przechylania. Poza tym, choć jest to maszyna dosyć kompaktowa, daje naprawdę wysoki poziom komfortu. Ochrona przed wiatrem jest dosyć przyzwoita, a silnik oszczędny i wystarczająco dynamiczny. Hamulce również bez zarzutu. Jednym słowem V 85 TT oprócz tego, że bardzo fajnie wygląda dał się poznać jako wygodna maszyna turystyczna, która dodatkowo jest bardzo poręczna i zwrotna, a to rzadkie połączenie cech.

Po noclegu w okolicach Siedlec następnego dnia ruszyliśmy w dalszą trasę. Nie mieliśmy ściśle określonego celu dokąd mamy dotrzeć, ale Bartek stwierdził, że dobrze będzie jeśli dojedziemy do Puszczy Białowieskiej. Nasza trasa łączyła odcinki asfaltowe z terenowymi. Pod kołami mieliśmy to piach, to szuter, to znów asfalt różnej jakości. Najlepsze w całej tej podróży było to, że samochodów spotkaliśmy po drodze jak na lekarstwo. Za to mogliśmy przyjrzeć się z bliska jak boćki wychowują swoje potomstwo, tu i ówdzie potowarzyszyć przez chwilę rolnikom w ich pracy, no i w ogóle byliśmy w miejscach, w których się na co dzień nie bywa. Taka podróż to doskonały balsam dla duszy. Jesteś z dala od zgiełku, z dala od cywilizacji, ale jednocześnie wiesz, że ona czeka niemal za rogiem i że zawsze możesz do niej wrócić. Jechaliśmy tak przez pola zmagając się z piachem, mknęliśmy szybkimi szutrówkami w pasie nadgranicznym, ciesząc się widokami, naturą i samotnością. Odcinki asfaltowe były relaksującym przerywnikiem po emocjach związanych z jazdą po piaszczystym podłożu. Polska widziana z bocznych dróg wygląda znacznie ciekawiej i tak samo jest wszędzie na świecie. Dlatego też motocykle, które dobrze czują się w takich okolicznościach dają tyle radości. A jak sprawował się „Gutek” tam gdzie kończy się asfalt? Cóż, nie jest to maszyna sportowa do ciężkiej orki i bardzo dobrze, bo przecież nie każdy nazywa się Jacek Czachor. To motocykl turystyczny, który ma poradzić sobie na drogach gruntowych, szutrówkach i leśnych traktach i jeśli tylko „kierownik” wykaże choćby minimum umiejętności sukces murowany. Panowanie nad maszyną w każdych warunkach ułatwiają trzy tryby jazdy: drogowy, deszczowy i offroadowy. Tryby przełącza się bardzo łatwo i można to zrobić w czasie jazdy, wystarczy dwa razy kliknąć w cyngiel rozrusznika. Każdy tryb oznacza inny poziom interwencji kontroli trakcji i ABS-u oraz inny sposób reakcji na gaz. W trybie terenowym ABS tylnego koła jest dezaktywowany, a kontrola trakcji wkracza do akcji bardzo późno, reakcja na gaz jest spokojniejsza niż w trybie drogowym a hamowanie silnikiem mocniejsze.

Co mogę powiedzieć na koniec? To, że V85 TT okazał się dokładnie takim motocyklem, jakim spodziewałem się że będzie. Nie jest wprawdzie najsilniejszą maszyną w swojej kategorii, ani nie ma największych możliwości terenowych. Zdobywa serce ponadczasowym wyglądem inspirowanym latami 80. i jako jedyny w swojej kategorii posiada napęd tylnego koła wałem, a to są argumenty nie do przebicia. Poza tym, co jest dość istotne w maszynie turystycznej, potrafi bardzo wstrzemięźliwie obchodzić się z paliwem. W naszym teście średnie zużycie wyniosło 4,5 l./100 km. Jak na motocykl zdolny do osiągnięcia prędkości 200 km/h to bardzo dobry wynik. V85 TT będzie doskonałym kompanem w codziennych dojazdach i w turystycznych wojażach. Najbardziej dokuczliwą wadą V 85TT było to, że nie jest mój. Będę musiał pomyśleć jak zmienić ten stan rzeczy.

 

Dane Techniczne

Silnik: czterosuwowy, chłodzony powietrzem V2, kąt rozchylenia cylindrów 90°, rozrząd OHV, 2 zawory na cylinder, smarowanie z mokrą miską olejową, wtrysk paliwa o średnicy gardzieli 52 mm, regulowany katalizator.

Średnica cylindra x skok tłoka: 84 x 77 mm

Pojemność skokowa: 853 ccm

Stopień sprężania: 10,5:1

Moc maksymalna: 80 KM (59 kW) przy 7750 obr/min

Maksymalny moment obrotowy: 80 Nm przy 5000 obr/min

Przeniesienie napędu: mechanicznie sterowane, jednotarczowe sprzęgło suche, sześciostopniowa skrzynia biegów, napęd tylnego koła wałem.

 

Podwozie: kratownicowa rama z rur stalowych z silnikiem wykorzystanym jako element nośny, zawieszenie przednie – widelec teleskopowy upside-down o średnicy goleni 41 mm, regulowane napięcie wstępne sprężyny oraz tłumienie odbicia. Zawieszenie tylne – dwuramienny wahacz aluminiowy z jednym amortyzatorem, regulowane napięcie wstępne sprężyny oraz tłumienie odbicia.

Hamulce: z przodu dwie tarcze o średnicy 320 mm, radialnie mocowane zaciski 4-tłoczkowe Brembo, z tyłu tarcza o średnicy 260 mm z zaciskiem dwutłoczkowym,

Koła: szprychowe

Ogumienie przód/tył: 110/80 – R19 / 150/70 – R17

 

Wymiary i masy:

Skok zawieszenia przód/tył: 170/170 mm

Wysokość siodła: 830 mm

Masa w stanie gotowym do jazdy: 229 kg

Pojemność zbiornika paliwa: 23 l

 

Cena: 49 900 PLN, lub 51 900 w zależności od wersji.

W tym roku wprowadzono nową wersję V 85 TT Travel, która kosztuje 55 900 PLN

Motocykl udostępniła firma: Inter Cars S.A., ul. Pelikanów 18, 02-843 Warszawa

Sprawdź także

Watsonian Thruxton

Bardzo ładny zaprzęg neoklasycznego Triumpha Bonneville Thruxton z równie klasycznym wózkiem bocznym Watsonian. Takich zestawów …

Dodaj komentarz