poniedziałek , Maj 20 2019
Home / Okiem aparatu / Kieszonkowy Harley – Street Rod

Kieszonkowy Harley – Street Rod

Ogólnie rzecz biorąc Street Rod robi dobre wrażenie i może się podobać. Choć wciąż tu i ówdzie straszą brzydkie spawy, przełączniki przy kierownicy sprawiają wrażenie tanich, to jednak prezencja Street Roda w porównaniu ze Streetem 750 znacznie się poprawiła. Harley wprowadził liczne zmiany zarówno w silniku jak i podwoziu. Ich celem było poprawienie osiągów oraz prowadzenia. Szczególnie warte podkreślenia jest zwiększenie prześwitu, dzięki czemu Street Rod dostarcza znacznie więcej frajdy na zakrętach. W znanej ze Streeta kołyskowej ramie stalowej tkwi równie znany, chłodzony cieczą silnik V2 o kącie rozwarcia cylindrów 60° z rozrządem DOHC i czterozaworowymi głowicami. Zaaplikowano mu jednak kurację wzmacniającą. Podniesiono stopień sprężania, popracowano przy głowicach, wymieniono wałki rozrządu na ostrzejsze i w efekcie moc wzrosła z 57 do 71 KM. Silnik kręci się też wyżej, maksymalną moc osiągając przy 9000 obr/min. Wartość maksymalnego momentu obrotowego podskoczyła z 60 do 65 Nm przy 4000 obr/min. Brzmi nieźle, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę, że Street Rod, podobnie jak jego starszy brat Street 750, adresowany jest do młodych motocyklistów i motocyklistek, nierzadko takich, którzy są dopiero na początku swej motocyklowej drogi. Jeśli postawimy obok siebie Streeta 750 i Street Roda od razu staje się jasne, że ten drugi nie tylko lepiej wygląda, ale również musi lepiej jeździć. Toczy się na ładnych siedemnastocalowych kołach obutych w opony Michelin Scorcher w rozmiarze 120/70-17 z przodu i 160/60-17 z tyłu. Przednie koło zostało uzbrojone w dwie tarcze hamulcowe współpracujące z dwutłoczkowymi zaciskami, a prowadzi je bardziej „sztorcowo” ustawiony widelec upside-down o średnicy goleni 43 mm. Rozstaw osi uległ skróceniu przy jednoczesnym wydłużeniu wahacza. Wszystkie te zmiany mają na celu poprawę własności trakcyjnych motocykla, a przy okazji sprawiają, że lepiej wygląda i prezentuje się bardziej bojowo. Poprawiła się również jego stylizacja. Bardzo dobrze wygląda kanapa z małym zadupkiem i ledowe tylne światło oraz mały tylny błotnik. Mimo tych wszystkich zmian Street Rod, tak jak jego starszy brat, jest motocyklem bardzo małym. Postawiony obok japońskiej sześćsetki robi wrażenie maszyny z niższej klasy pojemnościowej. Jedynie szeroki drag bar, którego końcówki ozdobione są zgrabnymi okrągłymi lusterkami stanowi wyjątek, sporych rozmiarów jest również tłumik. Jak na tak kompaktowe rozmiary Street Rod jest dość ciężki, bo z płynami waży 238 kg. Siodło umieszczono na wysokości zaledwie 765 mm, więc w praktyce tej masy zupełnie się nie czuje.

Nie ukrywam, że byłem ciekaw jak też jeździ nowa maszynka, szczególnie, że w pamięci miałem jeszcze mieszane wrażenia, jakie pozostawił po sobie Street 750. No cóż, początkowo nie bardzo mogliśmy się ze Street Rodem dogadać. Kiedy jednak przyzwyczaiłem się do dość nietypowej pozycji z mocno podkurczonymi nogami i przestało mi to przeszkadzać, zaczęliśmy się lepiej rozumieć i bez trudu odnalazłem przyjemność z jazdy nowym modelem. Silnik brzmi całkiem przyjemnie, chętnie wkręca się w obroty i zapewnia całkiem satysfakcjonującą dynamikę. Jest nawet dość elastyczny. Powyżej 3000 obr/min bierze się do roboty, a w zakresie 4000 – 5000 ciągnie już całkiem zdecydowanie. Można też przyspieszać płynnie nawet od 2000 obr/min na wysokim biegu, ale nie będzie to przyspieszenie intensywne. Złego słowa nie można powiedzieć o skrzyni biegów. Kolejne przełożenia wchodzą gładko i pewnie, zarówno w górę jak i w dół. Sprzęgło nie wymaga silnej ręki. Jeżdżąc w mieście trzeba się dobrze pilnować, bo w zakres prędkości zagrożonych utratą prawa jazdy wchodzimy całkiem niepostrzeżenie. Hamulce zarówno przedni jak i tylny działają jak należy, z tym zastrzeżeniem, że klamka przedniego hamulca ma zbyt duży skok jałowy, a niestety nie przewidziano regulacji. Street Rod wprost uwielbia zakręty. Zmienia kierunek błyskawicznie, a dzięki szerokiej kierownicy odbywa się to zupełnie bez wysiłku. W łukach prowadzi się stabilnie, a kiedy zajdzie konieczność korekty „trajektorii lotu” nie będzie protestował. To najlepiej „chodzący” po zakrętach Harley. Mówiąc krótko jazda Street Rodem jest lekka, łatwa i przyjemna. Maszyna przyspiesza nawet lepiej niż dobrze i nie musi bać się konkurencji. Street Rod jeździ naprawdę bardzo fajnie i da się lubić, a przy cenie nieco ponad 37 000 zł jest o 9000 zł tańszy od najtańszego Sportstera. Gdyby to miał być mój pierwszy Harley nie zwlekałbym z zakupem.

Dane Techniczne

Dane Techniczne

Silnik: chłodzony cieczą, czterosuwowy, dwucylindrowy V 60°, rozrząd OHC, 4 zawory na cylinder, elektronicznie sterowany wtrysk paliwa, smarowanie z mokrą miską olejową.

Średnica cylindra x skok tłoka: 85 x 66 mm

Stopień sprężania: 12,0:1

Pojemność skokowa: 749 ccm

Moc maksymalna: 71 KM przy 8000 obr/min

Maksymalny moment obrotowy: 65 Nm przy 4000 obr/min

 

Przeniesienie napędu: przełożenie wstępne kołami zębatymi, mechanicznie sterowane wielotarczowe sprzęgło mokre, sześciostopniowa skrzynia biegów, napęd tylnego koła pasem zębatym.

Podwozie: podwójna kołyskowa rama stalowa, widelec teleskopowy USD, dwuramienny wahacz stalowy z dwoma amortyzatorami.

Kąt pochylenia główki ramy: 27°

Wyprzedzenie: 99 mm

Hamulec przedni: dwie tarcze z zaciskiem 2-tłoczkowymi

Hamulec tylny: tarcza z zaciskiem 2-tłoczkowym

Rozmiar ogumienia przód/tył: 120/70 R17 V / 160/60 R17 V

Wymiary i masy

Rozstaw osi: 1510 mm

Wysokość siodła: 765 mm

Pojemność zbiornika paliwa: 13,1 l

Masa w stanie gotowym do jazdy: 238 kg

Osiągi

Prędkość maksymalna: 180 km/h (licznikowo)

Przyspieszenie 0-100 km/h: 4,2 s

Średnie zużycie paliwa: 4,3 l/100 km

Cena: 37 010 zł.

Motocykl udostępniła firma Liberator Sp. z o. o., ul. Górczewska 30, 00-001 Warszawa.

 

Sprawdź także

Honda VT 1100 Bobber

Motocykl Pawła jest jeżdżącym dowodem, że dysponując skromnym budżetem można „wystrugać” całkiem fajny customowy projekt. …

Dodaj komentarz