wtorek , 26 października 2021

Kafiakowy Goldas

Styl cafe racera jakoś nie chce wyjść z mody. Na kawiarniane wyścigówki przerabia się dziś wszystko, nawet ciężki turystyczny Gold Wing się nie oprze. Najwyraźniej twórcom tego typu przeróbek nie przeszkadza, że ten japoński „kredens” jest tak odległy od klasycznej wyścigówki jak to tylko możliwe. Nie przeszkadzało to również Mariuszowi z Torunia.

Tekst i zdjęcia: Lech Wangin

Motocykle są ważnym składnikiem codzienności Mariusza. W sezonie praktycznie nie zsiada z dużego KTM Adventure. Kiedy nastaje zima Mariusz zamyka się w warsztacie i daje upust swej kreatywności realizując kolejne projekty customowe. Robi to, ponieważ nie wyobraża sobie, by mógł trawić czas obrastając tłuszczem na kanapie przed telewizorem. Kiedyś kupił starego Gold Winga 1100 z zamiarem przeróbki na cafe racera. Zobaczył w Internecie wiele ciekawych projektów na bazie tej ciężkiej maszyny i to go zainspirowało. Pierwszym krokiem, jak to zwykle bywa, było ogołocenie motocykla z wszelkiego turystycznego balastu. Po tym zabiegu motocykl zmienił się nie do poznania. Wyglądał jak puszysty kot wyjęty z kąpieli, wyraźnie skurczył się i schudł. Kiedy maszyna była już całkowicie ogołocona ze zbędnego balastu okazało się, że oryginalny zbiornik paliwa zupełnie nie pasuje do przyjętej koncepcji, bowiem w klasycznym kafiaku zbiornik powinien tworzyć spójną linię z zadupkiem. By uzyskać ten efekt Mariusz kupił zbiornik od starszego modelu GL1000. Oczywiście przeszczepienie zbiornika wymagało nieco pokombinowania, ale ostatecznie operacja zakończyła się pełnym sukcesem. Teraz należało wymodelować odpowiedni zadupek. By linia siodła i zadupka zgadzała się z linią zbiornika, Mariusz tworzył zadupek wprost na motocyklu. Najpierw został wykonany szablon z pianki i tektury. Gdy jego forma przybrała pożądaną postać Mariusz przystąpił do wykonania właściwego zadupka z włókna szklanego i żywicy, czyli posłużył się technologią, którą zazwyczaj wykorzystuje się przy budowie łodzi. W analogiczny sposób powstała osłona chłodnicy. Wróćmy jeszcze na chwilę do zbiornika paliwa. Otóż w Gold Wingu od zawsze ten właściwy znajduje się pod kanapą, zaś to co widzimy w tradycyjnym miejscu to atrapa zbiornika kryjąca w swym wnętrzu elementy instalacji elektrycznej, schowek i airbox. Mariusz tworząc swojego cafe racera zastosował ciekawy stylistycznie patent montując w układzie ssącym filtr powietrza typu hypercharger z fikuśnymi skrzydełkami. Podobne filtry, tylko dużo większe, można zobaczyć w amerykańskich dragsterach napędzanych gigantycznymi silnikami V8. W ten sposób motocykl otrzymał wyraźny hotrodowy akcent. Jeśli nie liczyć wymiany tylnych amortyzatorów na inne, pozbawione powietrznego wspomagania, Gold Wing ustrzegł się ingerencji w podwozie. Boczne elementy karoserii zostały usunięte, dzięki czemu właściwy zbiornik paliwa został wystawiony na widok publiczny, natomiast z lewej strony pojawiła się wykonana z perforowanej blachy osłona akumulatora, która wywołuje postapokaliptyczne skojarzenia w stylu Mad Maxa.

Jak w innych customowych projektach, które powstają na toruńskiej ziemi za malowanie odpowiedzialny jest Adi, któremu jak zwykle perfekcyjnie udało się wcielić w życie zamysł właściciela motocykla. Kafiakowy Goldas, podobnie jak inne kreacje Mariusza, dobrze świadczą o jego estetycznym wyczuciu i umiejętnościach warsztatowych. W kolejce na przeróbkę czekają już w garażu kolejne sprzęty i z pewnością, gdy odwiedzę toruńskich motocyklistów, ponownie migawka w moim Canonie będzie miała dużo roboty

 

 

Sprawdź także

„Kultowy” Fat Boy

Najfajniejsze w motocyklach Harley-Davidson jest to, że potrafią bardzo przywiązać do siebie swych właścicieli. Fani …

Dodaj komentarz