wtorek , Grudzień 18 2018
Home / Okiem aparatu / Honda Shadow Syndykat

Honda Shadow Syndykat

Motocykl przebudowany osobiście przeze mnie. Nazwałem go syndykatowa dwójka, bo to drugi mój projekt na bazie Hondy, a także jeden z kolejnych motocykli, które przebudowałem. A tak po prawdzie, to w trakcie przebudowy pierwszej Hondy wiedziałem jak będzie wyglądać ta druga.

Pierwsza Shadow wyglądała jak typowy bobber, podobała się, ale dla mnie była zbyt konserwatywna. Więc  postanowiłem zrobić coś zupełnie innego.

Tekst: Marek Jankowski

Zdjęcia: Lech Wangin

Celem wiodącym przy tym projekcie był jak największy minimalizm. Chciałem usunąć z motocykla jak najwięcej elementów, które nie są absolutnie niezbędne. Dotyczy to podwozia, elementów karoseryjnych oraz instalacji elektrycznej. Zgodne z tym duchem jest również proste czarno-białe malowanie (niestety trudne do sfotografowania, ale udało się – przypis L.W.)

Zmodyfikowałem ramę, obniżyłem mocowanie wahacza, aby motocykl był bardzo niski. Ten motocykl, tak jak każda inna maszyna, która wyjechała z mojego warsztatu, jest sprzętem jednoosobowym. Tak było już w przypadku mojego pierwszego projektu customowego (Street Haya) który gościł już na stronach Customa (nr. 1/2009).

W Hondzie zastosowałem kilka elementów wykonanych z wykorzystaniem starych części. Na przykład tylna lampa zrobiona jest ze starego mocowania lusterka Rizoma oraz zużytego tłoka od skutera. Przebudowałem zbiornik paliwa, gdzie zastosowałem przelewowy wskaźnik paliwa. Przód motocykla zyskał zupełnie nowy styl dzięki zastosowaniu sportowej kierownicy typu clip-on. Teraz na motocyklu siedzi się nie jak na małej Shadowce tylko jak na pokaźnym dragu.

Na grzbiecie maszyny zagościło siodło wykonane specjalnie na potrzeby tego projektu. Rama została przebudowana w części podsiodłowej. Tutaj też znalazły schronienie podzespoły instalacji elektrycznej.

Oczywiście motocykl został rozebrany na części pierwsze i wypiaskowany. Ramę kryje proszkowe malowanie, silnik wraz z osprzętem dostał powłokę z lakieru odpornego na wysokie temperatury. Wszystkie śruby, śrubki i podkładki przeszły renowację i zostały ocynkowane. Honda pochodzi z 2002 roku, ale tak naprawdę wygląda jakby dopiero co wyjechała z fabryki. Tak jak przy kilku ostatnich projektach starałem się robić wszystko we własnym zakresie. Około 98% prac robiłem sam. Przebudowa trwała trzy miesiące.

Jeśli chodzi o wrażenia z jazdy to zmieniło się wszystko. Motocykl jest dużo lżejszy od oryginału, a pozycja za kierownicą dużo wygodniejsza. Mimo małej pojemności zbiera się całkiem nieźle.

Czasem jestem zaskoczony reakcją innych uczestników ruchu, bo tylko wytłoczony na obudowie silnika napis zdradza markę motocykla i wielu ludzi pyta co to za maszyna i gdzie ją kupiłem.

Kolejnym projektem, do którego się przymierzam będzie już motocykl z własnej produkcji ramą z silnikiem prawdopodobnie od HD.

Mówię, że się przymierzam, bo oprócz warsztatu pracuję jeszcze dla dużego koncernu remontującego statki pasażerskie na całym świecie i brakuje trochę czasu, ale uważam, że lepiej wypuścić spod ręki jeden motocykl rocznie, ale za to taki, który będzie dobrze przemyślany i oryginalny, niż ciąć i klepać, aby tylko iskry leciały.

Sprawdź także

Czystość formy – BMW R 100RT Cafe

Właścicielem zgrabnego „kafiaka” jest trzydziestopięcioletni Paweł Czerwiński z Warszawy. Choć prawo jazdy na motocykl ma …

Dodaj komentarz