niedziela , 15 grudnia 2019
Home / Okiem aparatu / Harley Davidson Street Bob

Harley Davidson Street Bob

Street Bob zawsze należał do chętniej kupowanych modeli amerykańskiego producenta, był najtańszym i najbardziej esencjonalnym modelem napędzanym dużym silnikiem Big Twin. Tak było w czasach Dyny. Dziś Street Bob jest Softailem. Choć sylwetka motocykla zachowała dotychczasowy charakter, jego konstrukcja jest zupełnie nowa. Czy powtórzy sukces poprzednika?

Tekst i zdjęcia: Lech Wangin

Każdy kto przejedzie się jednym z nowych  Softaili szybko zrozumie dlaczego w Milwaukee uśmiercono Dynę. Nowe podwozie jest lżejsze i zapewnia większą sztywność. Konstrukcja jest prostsza i bardziej zwarta, a dodatkowym bonusem jest zwiększona możliwość pochylania w zakrętach. Jasne więc, że rodzina nowych Softaili mogła wchłonąć modele, które wcześniej były Dynami. Nowego Street Boba łatwo więc rozpoznać po tym, że z tyłu nie zobaczymy już dwóch amortyzatorów lecz wahacz przestrzenny udający, jak to w Softalilu, sztywną ramę. Zmienił się kształt tylnego wahacza, jego dolne rury poprowadzone są teraz wyżej, a zamiast dwóch amortyzatorów umieszczonych pod skrzynią biegów mamy jeden centralny ukryty tuż pod siodłem. To znacznie prostsze i lepsze rozwiązanie. Chciałoby się wręcz zapytać – dlaczego dopiero teraz? Ponieważ, jak to w Softailu, zespół napędowy zamocowany jest w ramie na sztywno, silnik M8 zamontowany w Softailach ma dwa wałki wyrównoważające, podczas gdy ten montowany w Touringach tylko jeden.

W ogólnych zarysach nowy Street Bob jest podobny do poprzedniego modelu zachowując jego charakter. Jest motocyklem minimalistycznym – potężny silnik w ramie, dwa wąskie koła, wysoka kierownica siodło i nic więcej. Big Twin w najbardziej esencjonalnym wydaniu. Oprócz innego tylnego zawieszenia optycznym wyróżnikiem nowego modelu jest mniejszy zbiornik paliwa, który mieści o 5,5 litra benzyny mniej. Nowy Street Bob jest o 10 kg lżejszy od poprzednika, ma za to więcej mocy (87 KM przy 5020 obr/min) i momentu (145 Nm przy 3000 obr/min). Kiedy przyjrzymy mu się uważniej dostrzeżemy, że ze zbiornika paliwa zniknęła konsola z prędkościomierzem. Prędkość, obroty, pozycję w skrzyni biegów oraz inne informacje odczytamy z małego wyświetlacza umieszczonego w „mostku” kierownicy. Malkontenci mówią, że Harley się skończył i że to zbyt japońskie rozwiązanie. Marudzą jak zwykle, mnie nowy wyświetlacz się podoba.

Blaski i cienie

Do atutów motocykla należy bezsprzecznie jego zespół napędowy. Mimo dwóch wałków rozrządu wibracje są wyraźnie wyczuwalne, przynajmniej na postoju. Kiedy silnik się rozgrzeje wolne obroty spadają do poziomu 820-860 obr/min. To znacznie mniej niż w Twin Camie, mimo to nie da się usłyszeć legendarnego pata taj pata taj. Można jednak na to przymknąć oko, kiedy tylko odkręci się gaz. Wystarczy lekkie drgniecie prawego nadgarstka, a motocykl rusza przed siebie dobitnie dając poznać, że przyspieszanie jest jego ulubioną zabawą. Jeśli stojąc pod światłami bezceremonialnie odkręcisz gaz i strzelisz ze sprzęgła, maszyna wyrwie do przodu przy akompaniamencie gulgotu silnika i pisku smażonej opony, a tył motocykla zacznie wierzgać na boki. Zostawisz po sobie swąd przypalonej gumy, czarną krechę na asfalcie i przestaniesz utyskiwać, że Harley – Davidson, jako dziś chyba jedyny producent, nie oferuje kontroli trakcji. Nie jest ona zresztą specjalnie potrzebna, bo kiedy robi się ślisko wystarczy korzystać z elastyczności silnika zmieniając biegi przy około 2000 obr/min i delikatnie obchodzić się z rolgazem. Przed Street Bobem jeździliśmy nowym Fat Bobem oraz Sport Glide i w obu tych motocyklach bardzo chwaliliśmy hamulce. W tym modelu nie jest niestety już tak różowo. O ile przedni hamulec działa poprawnie, o tyle tylny zachowuje się tak jakby w ogóle go nie było (nie wiem, czy każdy Street Bob tak ma, czy tylko egzemplarz, który trafił do naszej redakcji). To zdecydowanie nie przypadło mi go gustu. Druga rzecz, za którą nie polubiłem Street Boba to fatalna ergonomia. O ile wysoką kierownicę można ustawić tak, by nie siedzieć jak pokutnik przybity do krzyża, o tyle z twardą kanapą i podnóżkami umiejscowionymi tak, że kolana ma się prawie pod brodą nie da się już zrobić nic poza wymianą wspomnianych elementów na akcesoryjne. Kiedy jeździłem Dyną nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo jak w nowym modelu. Mimo więc tego, że Street Bob dysponuje brutalnym przyspieszeniem, fajnie gada i dobrze się prowadzi jazda nim nie sprawiała mi dużej przyjemności. Fat Bob i Sport Glide zapewniają jej znacznie więcej.

To jednak wcale nie znaczy, że Street Bob nie „przypasi” Tobie. Najlepiej umów się na jazdę testową u najbliższego dilera i sprawdź to sam.

 

Dane Techniczne

Dane Techniczne

 

Harley-Davidson Street Bob

Silnik: Milwaukee-Eight 107, czterosuwowy chłodzony powietrzem i olejem, dwucylindrowy widlasty

Średnica cylindra x skok tłoka: 100 x 111,1 mm

Pojemność skokowa: 1745 ccm

Rozrząd: OHV, cztery zawory na cylinder

Zasilanie: elektronicznie sterowany wtrysk paliwa

Moc maksymalna: 87 KM przy 5020 obr./min

Maksymalny moment obrotowy: 145 Nm przy 3000 obr./min

Przeniesienie napędu: przełożenie wstępne łańcuchem, wielotarczowe sprzęgło mokre, sześciostopniowa skrzynia biegów, napęd tylnego koła pasem zębatym

Wymiary i masy

Rozstaw osi: 1630 mm

Kąt pochylenia główki ramy: 30°

Wyprzedzenie: 157 mm

Wysokość siodła: 680 mm

Ogumienie

Przód: 100/90B19,57H,BW

Tył: 150/80B16,77H,BW

Masa z płynami: 297 kg

Ładowność: 222 kg

Pojemność zbiornika paliwa: 13,2 l

Osiągi

Prędkość maksymalna: 190 km/h

Cena: 62 080 – 65 790 PLN w zależności od malowania

Motocykl udostępniła firma: Harley-Davidson Europe LTD.

 

Artykuł dotyczy modelu 2018.

Sprawdź także

Honda CB 900 Custom

Motocykle takie jak ten, który prezentujemy na zdjęciach, to dziś wielka rzadkość. Honda CB 900 …

Dodaj komentarz