niedziela , 15 grudnia 2019
Home / Okiem aparatu / „Fire Bike”

„Fire Bike”

Po raz pierwszy zobaczyłem ten motocykl na zdjęciach, kiedy jego twórcy przysłali zgłoszenie do udziału w Mistrzostwach Polski w Budowie Motocykli Customowych. Już wtedy zrobił na mnie duże wrażenie. W trakcie trwania imprezy poznałem twórców maszyny, którzy okazali się bardzo sympatycznymi ludźmi i zaprosili mnie do siebie do Mogilna.

Tekst zdjęcia: Lech Wangin

Trzeba mieć dużo fantazji, samozaparcia, smaku estetycznego i wiedzy, by zbudować motocykl tematyczny i nie otrzeć się o kicz. Jarek Milczarek i Tomek Kozłowski najwyraźniej posiadają te cechy, czego najlepszym dowodem jest pierwsze miejsce, które ich „Fire Bike” zajął w ubiegłorocznym Polish Custom Show. Jak się dowiedziałem, w Mogilnie istnieją długoletnie tradycje ruchu harleyowskiego i customizingu. Kiedyś na zlotach mówiło się nawet o mogileńskim stylu. Jak na imprezę wjeżdżała ekipa na motocyklach z monstrualnie szerokimi kierownicami i „sercowymi” siodłami, to z dużą dozą prawdopodobieństwa można było założyć, że chłopaki są z Mogilna. Tomek i Jarek to ludzie w średnim wieku, którzy doskonale pamiętają tamte czasy. Nie są w swej pasji bynajmniej osamotnieni. Motocyklową i customową zajawką owładnięta jest spora, szczególnie jak na tak niewielką miejscowość, paczka kumpli. Wszyscy mają bardzo podobne doświadczenia motocyklowe. Lubią grzebać przy swoich maszynach, a w ich garażach można znaleźć Harleye (to spełnienie młodzieńczych marzeń i sprzęty do dalszej turystyki), ruskie boxery (to powrót do czasów młodości) i ewentualnie BMW (jak wyżej, tylko na wyższym poziomie technicznym). Warto jeszcze dodać, że na ruskich zaprzęgach paczka kumpli z Mogilna regularnie organizuje offroadowe wyprawy.

Jeden z kolegów Jarka zrobił z „Kaśki” (K-750) całkiem zgrabnego bobbera  i zaczął go namawiać, by zbudował coś podobnego, to będą razem latać po okolicy w customowym stylu. Wkrótce nadarzyła się okazja kupna stosownej bazy, czyli zdekompletowanego modelu K-650. W skrócie to to samo co K-750, tylko że z mniejszym, ale za to górnozaworowym silnikiem. Właściwie to Jarek kupił ramę z silnikiem i przednim zawieszeniem. Brak pozostałych części nie był problemem, po pierwsze dlatego, że customowy projekt i tak zakładał zmiany, a po drugie Jarek i jego kumple są dobrze oblatani w ruskich boxerach, więc ze skomponowaniem motocykla nie było kłopotu. Jak już „graty” znalazły się w garażu Jarka wpadł on na pomysł, żeby zbudować coś naprawdę oryginalnego, coś, czego nie wstyd będzie pokazać na stronach „Customa”. Ponieważ Jarek od dwudziestu jeden lat jest zawodowym strażakiem postanowił stworzyć maszynę, która będzie związana z jego zawodem. Jak widzicie projekt udał się znakomicie i taki motocykl byłby z pewnością bardzo dobrą wizytówką dowolnej jednostki Straży Pożarnej. Prace przy realizacji rozpoczęto pod koniec września 2017 roku, a już w pierwszy weekend marca roku miałem okazję fotografować gotową maszynę podczas Polish Custom Show 2018. Efekt jaki widzicie na zdjęciach to wspólne dzieło Jarka i jego kumpla z motocyklowej mogileńskiej paczki Tomka. Główną część prac konstrukcyjnych wziął na siebie Tomek, który ma na swoim koncie między innymi budowę wuelki opartej na własnej ramie z wykorzystaniem skrzyni biegów od BSA, a więc wie, jak się buduje motocykle niemal od zera. Jarek wziął na siebie gromadzenie wszystkich strażackich akcesoriów, które w całkiem pokaźnej liczbie możecie znaleźć na motocyklu. Nie będę zdradzał, co gdzie jest, żeby nie psuć wam zabawy przy oglądaniu zdjęć. Ktoś, kto nie jest obeznany z ruskimi boxerami może tego nie zauważyć, ale oba zawieszenia motocykla zostały skrócone o dobre dziesięć centymetrów. W jaki sposób zostało to zrobione, to już pozostanie tajemnicą chłopaków z Mogilna. Fakt jest taki, że zawieszenia działają, a przeróbka nie rzuca się w oczy. Kolejnym ciekawym patentem jest dźwignia ręcznej zmiany biegów połączona z klamką sprzęgła. Nie było łatwe skonstruowanie tego mechanizmu, bo w miejscu gdzie „chodzi dźwignia” jest wyjątkowo ciasno. Przednia lampa to tak zwany szperacz stosowany dawniej w radzieckich  wozach bojowych i strażackich. Została ona odpowiednio zmodyfikowana i zaopatrzona we wkład z żarówką od bardziej współczesnego reflektora. Instalację elektryczną przerobiono z sześcio na dwunastowoltową. Silnik dostał alternator z japońskiego motocykla oraz elektroniczny zapłon. Poza tym, w jego wnętrzu pojawił się nowy wałek rozrządu, a także zmodyfikowano głowice. Za chichot losu można uznać fakt, że „strażacki motocykl” podczas pierwszej próby odpalenia stanął w płomieniach. Na szczęście pożar udało się ugasić, a od tego czasu żelaznym wyposażeniem garażu jest gaśnica.

Malowanie doskonale oddające ducha projektu wykonano w pracowni Guli Customs. Sesja zdjęciowa, której efekty właśnie oglądacie, była dziewiczą jazdą „Fire Bike”. Okazało się  że wszystko działa doskonale, tym większa radość i satysfakcja twórców maszyny, w której „zamrażając” maszynę w kadrze miałem swój skromny udział.

„Fire Bike” zdobył tytuł Best Of w konkursie customowym podczas zlotu Euro Bike Fest w czeskich Pasohlavkach a także zajął pierwsze miejsce w kategorii Old School. Gratulujemy!

 

Sprawdź także

Honda CB 900 Custom

Motocykle takie jak ten, który prezentujemy na zdjęciach, to dziś wielka rzadkość. Honda CB 900 …

Dodaj komentarz