środa , Październik 16 2019
Home / Okiem aparatu / Evo w stylu Knuckleheada

Evo w stylu Knuckleheada

Wielu entuzjastów Harleya uważa, że najpiękniejszym modelem „ever” był pierwszy „górniak”, czyli Knucklehead. Trudno się z tym nie zgodzić. Problem jednak polega na tym, że Knuklehead jest dziś piekielnie drogi, a poza tym ani własności trakcyjne, ani kondycja mechaniczna starego motocykla nie przystają do dzisiejszych czasów. Jak rozwiązać ten problem pokazuje przykład Jacka Brudnickiego z Płocka.

Tekst i zdjęcia: Lech Wangin

Motocykle, to u Jacka rodzinna tradycja, zamiłowanie do nich odziedziczył po ojcu. Jak wielu jego rówieśników (pokolenie lat 70-tych), własne doświadczenia zaczynał od motorowerów produkcji krajowej, z biegiem lat przesiadając się na większe sprzęty. Zawsze jednak były to motocykle stare, w których lubi grzebać przywracając im dawną świetność. Jacek związany jest z klubem TMD Weteran Płock , dobrze zna środowisko weterańskie i ma na swym koncie kilka tytułów Mistrza Polski Pojazdów Zabytkowych. Obecnie w jego garażu stoi francuski motocykl wojskowy Gnome & Rohne AX2 z 1939 roku, BMW R 6 z 1937 roku i widoczny na zdjęciach Harley, który też bynajmniej nówką z salonu nie jest.

W ciągu wielu lat przygody z weterańskimi motocyklami Jacek był też użytkownikiem maszyn zza naszej wschodniej granicy. Ostatnim z nich był Ural Retro z 2005 roku. Po jakimś czasie Jacek doszedł jednak do wniosku, że ma już dosyć doświadczeń ze wschodnią myślą techniczną i że warto by pomyśleć o własnym Harleyu. Za namową Pitera z Olsztyna, który prowadzi customowy warsztat JP Custom Bikes Metal Art., ale znany jest również w środowisku weterańskim, Jacek kupił od jego znajomego Heritage Softaila z 1998 roku. Motocykl był w doskonałym stanie technicznym, więc nasz bohater mógł bez przeszkód rozsmakować się w jeździe na amerykańskiej maszynie. Przyjemność była tym większa, że w ramie Harleya tkwił osiemdziesięciocalowy silnik Ultima, dysponujący większą mocą niż oryginał z Milwaukee. Późną jesienią, po sezonie spędzonym w siodle Harleya w umyśle naszego bohatera pojawiła się wizja Knuckleheada. Do tego pomysłu zainspirowała Jacka scena próby szybkości tego modelu w filmie „Harley and the Davidsons”. Ponieważ oryginalny Knucklehead pozostawał poza zasięgiem finansowym Jacek postanowił tak przebudować swojego Softaila, by przypominał maszynę z lat 40. Po ustaleniu ogólnej koncepcji przebudowy motocykla z Piterem, Harley trafił do olsztyńskiego warsztatu, gdzie został rozłożony na części. Ponieważ silnik był w doskonałej kondycji, układ napędowy pozostawiono w spokoju. Jedynie pięciobiegowa skrzynia Softaila została wyposażona w nożny rozrusznik, by maszyna była bardziej zgodna z duchem epoki. Przednie teleskopowe zawieszenie musiało ustąpić miejsca widelcowi Springer, będącemu współczesną repliką widelca z lat 40. Zgodna z duchem epoki jest również kierownica oraz chromowany reflektor i sygnał dźwiękowy, zamocowane do widelca. Kierownicę wyposażono w manetki w kształcie z lat 30. Klamki pochodzą z katalogu Motorcycle Storehouse i kształtem przypominają te stosowane w latach 40. ubiegłego wieku. Ponieważ przednie zawieszenie jest krótsze niż było w Softailu, trzeba było również obniżyć zawieszenie tylne. Oryginalne wsporniki tylnego błotnika zostały odcięte, a w miejsce błotników Softaila zamontowano nowe, będące replikami błotników Knckleheada. Rolę dwuosobowej kanapy przejęło pojedyncze siodło zamocowane na sprężynach. Podstawa siodła to replika z modelu WLA, która została obszyta skórą w pracowni Vanilla Custom z Gdańska. Koła pozostały oryginalne, ale otrzymały nowe szprychy, a felgi pomalowano na czarno. Spoczęły na nich opony Shinco z białymi bokami idealnie pasujące do stylu motocykla. Ponieważ poprzedni właściciel Harleya wymienił w nim zbiornik paliwa na większy, trzeba było kupić oryginalny zbiornik od Hertage Softaila, który kształtem idealnie pasuje do klimatu lat 40. Na koniec układ wydechowy Paughco trzeba było lekko przerobić, by nie kolidował z nożnym rozrusznikiem. Kiedy wszystko zostało dokładnie spasowane i sprawdzone, motocykl ponownie rozebrano na części, by rama i blachy mogły trafić do kabiny lakierniczej. Jak widzicie wzór malowania pochodzi z 1939 roku.

Kiedy robiliśmy sesję zdjęciową, Harley Jacka był po przeróbce dopiero od miesiąca. Wygląda naprawdę pięknie i równie dobrze brzmi. W porównaniu z oryginalnym Heritage Softailem, komfort jazdy nieco spadł, bo Springer jednak nie dorównuje widelcowi teleskopowemu. Z drugiej jednak strony, motocykl po obniżeniu prowadzi się łatwiej. Jacek chce jeszcze zmienić kierownicę, bo ta jest dla niego za niska. Nowa kierownica typu Hollywood, również będzie zgodna z duchem epoki, ale umożliwi bardziej komfortową jazdę. Jacek jest bardzo zadowolony ze swojego Harleya, a i ja miałem sporo przyjemności podczas robienia zdjęć. Myślę, że i wam jego maszyna przypadnie do gustu.

Sprawdź także

Ostatnia szansa? Harley-Davidson Iron 1200

Od czasu, kiedy pierwszy Sportster wyjechał z fabryki Harley-Davidson Motor Company minęło już sześćdziesiąt dwa …

Dodaj komentarz