piątek , Sierpień 23 2019
Home / Customowe Wieści / Elektryzująco! – Eicma 2018 customowym okiem

Elektryzująco! – Eicma 2018 customowym okiem

Zainteresowanie pojazdami elektrycznymi trwa: Harley-Davidson wchodzi na rynek motocykli elektrycznych, tak jak i wielu innych producentów. Ale czy ktokolwiek powiedział, skąd brać energię do ładowania baterii?

Tekst i zdjęcia: Horst Rösler

 

EICMA 2018 już za nami. Nowości są znane, a niektóre z nich naprawdę imponujące: motocykle o mocach ponad 200 KM z zasięgiem 200 km i więcej. Oczywiście napędzane elektrycznie. Studia projektujące pojazdy elektryczne były obecne wszędzie, a jeden z najbardziej ikonicznych producentów motocykli prezentuje swój pierwszy seryjny model elektryczny – bez wyjawiania ważnych detali technicznych. Zaskakujące premiery motocykli napędzanych silnikami spalinowymi pochodziły od dość egzotycznych na europejskim rynku firm jak Royal Enfield, prezentujący bardzo stylowy koncept napędzany V-Twinem, który przyciągał tłumy. To, co rzucało się w oczy, to prawie niewidoczny na targach temat „custom”. Co nie oznacza, że ten segment przeszedł już zenit powodzenia, ale EICMA postanowiła zignorować ogromną część rynku. Inne włoskie eventy jakby zmusiły EICMĘ do odpuszczenia tematu na rzecz rosnącej popularności transportu elektrycznego. Czy tak będzie dalej, zobaczymy już w niedalekiej przyszłości. Kiedy ostatecznie odkryte zostaną ceny tych pojazdów…

Na jednej z najbardziej oczekiwanych konferencji prasowych podczas targów Harley nie zrobił dużego szumu wokół premierowego motocykla elektrycznego LiveWire. Motocykl dumnie prezentował się na stoisku, ale żadnych konkretnych informacji technicznych nie podano. Da się jednak zauważyć, że przy okazji prezentacji prototypu LiveWire niemal pięć lat temu zmieniło się podejście Harleya do publiki i nowych motocykli. Ktoś we władzach firmy zadecydował, że lepiej będzie poznać opinię klientów prezentując motocykle koncepcyjne czy przedprodukcyjne, którymi można się przejechać niż całkowicie zaskakiwać nowym produktem, który potencjalnie może nie wypalić nie tylko na rodzinnym rynku ale i u zagranicznych dilerów. Przykładem tego jest V-Rod, a projekt LiveWire i testy na szeroką skalę i promocja w 2015 roku była pierwszym objawem „nowej ery”, która może zaowocować nowymi klientami w harleyowym świecie.

Kolejnym tematem konferencji, po modelach koncepcyjnych, które mają wejść do produkcji niebawem, było przedstawienie zwycięzców konkursu „Custom King 2018”. Spośród finałowej trójki to „The Prince” zbudowany przez Harley-Davidson Bangkok zdobył główną nagrodę. W ostatniej edycji konkursu brało udział trzystu dilerów z trzydziestu krajów. Tajlandia brała udział w konkursie po raz pierwszy. HD Bangkok użył nowego Street Boba z 218 roku jako bazę do przeróbki na choppera. W przeciwieństwie do 2017 roku, kiedy w Mediolanie zaprezentowano prawie dwadzieścia motocykli biorących udział w konkursie, w 2018 roku były tylko trzy, z których dwa pochodziły z drugiej części planety. Finalista Battle of Kings „Back to the Track” wykonany przez HD Adelaide (Australia) bazuje na modelu XL Roadster z 2018 roku i powstał jako hołd dla serii wyścigów Sportsterów z lat 90. Projekt karoserii inspirowany był VR 1000, który ścigał się w latach 90. w amerykańskich wyścigach superbike. Faworytem włoskiej publiczności był bazujący na modelu Street Bob z 2018 roku „Farm Machine”. Motocykl zbudowany przez HD Bolonia ma wiele cech, które kochają włoscy entuzjaści customizingu. Oldskulowy wygląd, fajny temat i opony ze starego Jeepa. „Farm Machine” został sprzedany farmerowi z Bolonii jeszcze zanim zakończono jego budowę. Ceremonia wręczenia nagród „Custom Kings 2018” oznacza także start współzawodnictwa na rok 2019. Tym razem w wyścigu po koronę wezmą też udział dilerzy z USA. W przeciwieństwie do lat poprzednich, w tej edycji nie będzie restrykcji co do modelu użytego jako baza. Będzie to co najmniej interesujące…

W stoisku Indiana królował FTR 1200, którego poznaliśmy już na targach Intermot. W Mediolanie Indian zaprezentował akcesoria z katalogu: cztery różne odmiany stylizacji FTR-a. Z podstawowych dwóch modeli stworzono cztery różne style – Rally, Tracker, Touring i Sport. Zainteresowanie europejskich dilerów jest ogromne i kilku z nich już pracuje nad swoimi własnymi częściami do indywidualizacji FTR-a. Możemy się również spodziewać że Indian wkrótce zaprezentuje swój motocykl elektryczny.

Całkowitym zaskoczeniem na EICMA był indyjski Royal Enfield, który zaprezentował bardzo obiecujący koncept z silnikiem V-Twin. Mimo że nowe Royale z dwucylindrowymi silnikami rzędowymi pojawiają się teraz w salonach z bardzo konkurencyjnymi cenami, indyjska marka ma jeszcze dość „pary” by pracować nad nowymi pomysłami. Ostatnim V-Twinem jakiego Royal Enfield produkował jeszcze w Anglii był KX z 1938 roku, również został pokazany na prezentacji. Miał mocny dolnozaworowy silnik o pojemności 1140 ccm i był reklamowany jako „ostatnie słowo w luksusowym motocyklizmie”. Wraz z nowymi twinami, które pojawiają się teraz u dilerów w konkurencyjnych cenach, KX ma na razie pozostać konceptem, dumnie prezentując możliwości marki, gdyż nie jest przeznaczony do produkcji. Jeszcze nie?

Wszystkie modele Royala Enfielda były dostępne na małym torze testowym.  To fajne sprzęty w przystępnej cenie, którymi fajnie się nimi jeździ. Nie potrzeba wiele koni by mieć „motocyklowe wrażenia”. Sześćsetpięćdziesiątka Enfielda dzierżąca rekord z Bonneville przyjechała prosto z Motorcycle Speed Trials 2018. Dane techniczne ukazują zaskakujące fakty: niezliczone komponenty silnika zostały zmodyfikowane przy pomocy części… S&S Cycles! Prędkość maksymalna osiągnięta na Bonneville wyniosła 241 km/h. „Midas Royal” wykonany przez Winstona Yeh był kolejnym „Jokerem” w talii Royala Enfielda podczas EICMY. Tajwański „Roughcrafts” zastosował karbonowe części, by zmodyfikować Continental GT. Idealny pomysł na edycję limitowaną. Ale to właśnie KX-Concept wygrał kradnąc całą uwagę, nie ma co do tego wątpliwości!

Więcej brytyjskich V-Twinów, które obecnie produkowane są w innych krajach, można było podziwiać parę kroków dalej. Do zaprezentowanego w 2017 roku scramblera „Pendine” oraz modelu SS 100, który jest już w produkcji, Brough Superior szykuje się na rocznicę stulecia, która przypada w tym roku wprowadzając stylowy model SS 100 MK2, którego produkcja ograniczona jest do 100 sztuk. W ten sposób dodali kolejny „high endowy” akcent do tych ręcznie wykonywanych motocyklowych perełek, które powstają niedaleko Bordeaux we Francji.

EICMA zaprezentowała ogromną liczbę elektrycznych premier i konceptów nowych i uznanych marek. Nawet Ducati ma teraz w port folio elektryczne rowery, a klasyczna Vespa też jest dostępna w e-wersji.

Sportowy Kymco „SuperNex” był jednym z zaskoczeń wśród elektrycznych motocykli i charakteryzuje się bardziej konwencjonalnymi rozwiązaniami – ma sześciobiegową skrzynię, która pozwala na bardziej optymalne wykorzystanie mocy. W rezultacie „SuperNex” może przyspieszyć do 100 km/h w 2,9 sekundy, od 0 do 200 w 7,5 sekundy, a od 0 do 250 w 10,9 sekundy. Gdyby tylko nasz kraj pozwalał na takie prędkości…

Jednym z motocykli, których nie można było przegapić, był brytyjski Arc „Vector”, elektryczny motocykl posiadający moc 95 kW i rozwijający prędkość maksymalną 241 km/h. To brzmi jak pełnowartościowy motocykl, zwłaszcza kiedy usłyszymy, że bateria oferuje 193 km zasięgu autostradowego i 274 km miejskiego. Ale najpierw sprawdź zdolności kredytowe, proponowana cena to 117.000,- Euro – to może trochę ostudzić zapał…

W rogu hali 22 można było również dostrzec „Elfesto” – eksperymentalny motocykl posiadający 115-konny silnik Ducati Twin oraz 70-konny silnik elektryczny. Prawdopodobnie jest to pierwszy hybrydowy motocykl.

Brak jakichkolwiek „customów” lub „showbików” na EICMIE oznaczał praktycznie nieobecność włoskich customizerów. Wyjątek stanowił motocykl promocyjny Livio Rebufini’ego – FXR prezentowany na stoisku Galfer i Bagger promujący tarcze Grimeca. Z wielkich dystrybutorów zasilających customowy rynek pojawiła się jedynie reprezentacja Parts Europe / Drag Specialties, za to z największym stoiskiem w historii. Dobra wiadomość jest taka – wydechy Rinehart, Biltwell, światła JW. Speaker LED, części S&S Cycles były prezentowane z europejską homologacją.

Po wizycie na EICMA 2018 nie ma wątpliwości, że nadchodzi era elektrycznych motocykli. Zaskakujące jednak jak mało ludzi interesuje się problemami tego gloryfikowanego systemu elektrycznego transportu. „Gloryfikowanego” przez dziennikarzy i polityków, którym nie mają wątpliwości, czy zgłębiać wiedzę techniczną. Tak, spalanie paliw kopalnych zużywa nasze złoża, które powstawały przez miliony lat, ale jeśli energia dla naszych pojazdów nie pojawia się z nieba w formie wiatru, wody lub słońca, elektryczna energia nie rozwiąże naszych problemów. Każdy, kto zna się trochę na zagadnieniach ładowania baterii litowo-jonowych, cyklach ładowania, temperatury operacyjnej, oporach wewnętrznych, może się tylko modlić o nadejście cudów technologicznych. Każdy kto zapyta, jak wiele elektrycznych pojazdów może zasilić system elektryczny jego państwa, powinien to znaleźć w Internecie. Dla dostawców energii elektrycznej transport elektryczny to prezent od Boga, status naładowania baterii trzeba cały czas obserwować, akumulatory podgrzewane lub chłodzone w zależności od temperatury. Pomyśl o swoim motocyklu zużywającym paliwa nawet kiedy stoi i zawsze musisz obserwować czy stan jego naładowania nie spada poniżej pewnego poziomu, nawet kiedy nie jeździsz. Witamy w świecie elektrycznego transportu. A jeśli chodzi o pieniądze jakie trzeba zapłacić za te pojazdy, możesz spytać, czy jesteś na tyle bogaty, by pozostać na dwóch kołach?

Sprawdź także

Triumph po raz kolejny sponsorem The Distinguish Gentleman’s Ride

W ostatni weekend września obędzie się jedyna w swoim rodzaju, międzynarodowa, charytatywna impreza motocyklowa – …

Dodaj komentarz