wtorek , Listopad 20 2018
Home / Customowe Wieści / Cafe Terror

Cafe Terror

Proces przemiany motocykla jak zwykle rozpoczął się od demontażu seryjnej galanterii. Po tym zabiegu Yamaha dostała dość agresywne gumy, kierownicę typu clip-on i  rozpoczął się proces „łapania linii”. Po dopasowaniu kultowego już i coraz częściej wykorzystywanego w customizingu baku od Kawasaki KZ, motocykl powoli zaczął nabierać kształtu. Jednak nic jeszcze nie było przesądzone, nie było do końca wiadomo, w którym konkretnie kierunku to pójdzie. Wiadome było jedno, nie może to być kolejny „ulep”, których coraz więcej porusza się po polskich drogach. Nadszedł czas na konkretne decyzje. Trzeba wytężyć mózgownicę i zrobić coś innego, coś, co powoduje szybsze bicie serca, coś, co budzi niepokój i respekt innych, coś, co spowoduje, że kierowcy aut stojący na skrzyżowaniu i nie mający nic wspólnego z motocyklami będą patrzeć z zazdrością i myśleć: gdyby tylko moja „stara” mi pozwoliła, to bym coś takiego kupił.

W garażu od jakiegoś czasu przerzucałem z kąta w kąt dwa zbiorniki od Wierchowiny. „Gimby” zapewne nie pamiętają co to takiego. Tak czy siak z dwóch wyżej wymienionych cudów ukraińskiej myśli motoryzacyjnej powstał zadupek, który swą krzywizną idealnie nawiązał do „krągłości” baku. Byłem prawie w domu. Opuszczenie motocykla o około 2-3 cm, dopasowanie oryginalnego niegdyś pługu oraz przycięcie seryjnego przedniego błotnika zwieńczyło proces łapania linii.

To co najtrudniejsze miałem za sobą, przyszedł czas na to, co dodaje sznytu takim projektom, czyli wykończenie i detale. Górna półka widelca to w oryginale dość paskudny kawałek metalu. Zamysłem było, aby motocykl był prosty, a zarazem mający to coś. Szybki projekt górnej półki oraz centralnego mocowania prędkościomierza został zwieńczony wycinką tych elementów na CNC. Prostota okazała się strzałem w dziesiątkę, granica pomiędzy dobrym smakiem a kiczem jest dość cienka. W tym przypadku udało się jej nie przekroczyć.

W międzyczasie wpadła mi w ręce lampa z rosyjskiego wozu bojowego, toporna, masywna. Gdyby była żywą istotą można by śmiało powiedzieć mało inteligentna z twarzy. Idealna. Niskie mocowanie przy dolnej półce widelca dodało bojowego charakteru maszynie. Jednak brakowało jej tego czegoś. Ręcznie wykonana osłona szkła wpasowała się w agresywność bieżnika przedniej opony. Przerobiony oryginalny pług wizualnie obniżył motocykl nadając sznytu.

Prace typu wycięcie przysłowiowej plątaniny kabli, budowa skrzynki na elektrykę, czy wywalenie seryjnego airboxu, to sprawy dość oczywiste w takich projektach i nie warto się zbytnio nad tym rozczulać.

Na tym etapie warto a nawet trzeba wspomnieć o filtrze powietrza w stylu muscle car. Został on wykonany przez rzemieślnika z „Dziupli”. To warsztat prowadzony przez niejakiego Macieja z Augustowa, prawdziwego fachowca jeżeli chodzi o obróbkę metalu i ogólną mechanikę. Efekt prac można zauważyć na zdjęciach. Filtr powietrza wykonany jest z „kwasiaka”, mosiądzu i miedzi. Kompletny wydech 4 w 4 z „nierdzewki” oraz kierownica typu clip-on to również dzieło „Dziupli”.

Rama dostała nowy lakier, to samo silnik i dużo innych elementów takich jak klamki, pompy hamulca, wszelakie mocowania itd. Reszta gruntownie odświeżona. Pojawił się komplet przewodów hamulcowych w oplocie, nowy zestaw napędowy, kierunkowskazy, gumy na lagi, manetki Biltwell, lusterka i kilka innych elementów nadających motocyklowi zadziornego wyglądu.

Przyszedł czas na malowanie. Pierwsza wersja okazała się kompletną porażką. Srebrny  kolor spowodował, że motocykl wyglądał bardzo pospolicie. Z pomocą znów przyszło forum bobber.pl. Temat malowania przeobraził się w żywiołową dyskusję, czego owocem jest jubileuszowe malowanie Yamahy ze słynnym motywem „Speedblock”.

Pierwsza jazda przyniosła nie lada przeżycia, większe dla innych użytkowników drogi niż dla mnie. Narastający ryk wydechów oznajmiał, że zbliża się coś nieprzyjaznego. Nie było skrzyżowania aby ktoś nie zwrócił uwagi, nie cyknął fotki lub wskazał palcem na motocykl. Cel został osiągnięty!

Artykuł pochodzi z numeru 3/2016

 

Sprawdź także

Custom 06/2018

Custom 06/2018 już jutro w kioskach! W numerze: Brown Betty – BMW R75/5 – zacny …

Jeden komentarz

  1. Waldemar Obiała

    łatam znowu to samo mozna by w negatywie fotkę, chociaż kolory by się zmieniły

Dodaj komentarz