środa , Październik 16 2019
Home / Okiem aparatu / Brown Betty

Brown Betty

Kiedy otworzyłem maila ze zdjęciem tego motocykla, od razu wiedziałem, że musi on trafić na okładkę naszego magazynu. Sprzęt jest niezwykle interesujący, nie tylko ze względu na jakość prac jakie wykonano podczas jego modyfikacji, ale również ze względu  na bazę. Jest to BMW R/75 z 1972 roku, bardzo ważny, przełomowy wręcz model w historii niemieckiej firmy.

R 75/5 produkowano w latach 1969 – 73 i był wówczas topowym modelem BMW. Silnik o pojemności 750 ccm rozwijał moc 50 KM, co pozwalało uzyskać prędkość maksymalną 175 km/h. Nie był w owym czasie najszybszym motocyklem, ale łapał się w czołówce. Seria obejmowała jeszcze dwa mniejsze modele: R 50/5, 32 KM i R 60/5, 40 KM. Poprzednia generacja Bawarskich boxerów miała oba zawieszenia na wahaczach, co gwarantowało duży komfort jazdy i dobrze sprawdzało się w zaprzęgu z wózkiem bocznym, ale nie było korzystne przy szybkiej jeździe. Wahaczowy przód zdradzał tendencję do shimmy, o czym miałem kiedyś okazję przekonać się osobiście.

Odkąd Honda pokazała światu CB 750 Four, nagle motocykl przestał być (przynajmniej w Europie, bo amerykanie już wcześniej zmienili podejście) namiastką samochodu, a stał się sportowym pojazdem podnoszącym wręcz prestiż właściciela. W latach 70. wybuchł boom motocyklowy i ruszył wyścig zbrojeń. Pojemności i moce osiągane przez motocykle zaczęły szybko rosnąć. BMW wstrzeliło się więc idealnie wprowadzając serię /5, która w porównaniu z poprzednikami miała mocniejsze silniki i nowocześniejsze, przekonstruowane podwozia. Zmieniono kształt ramy, a w miejsce wahaczowego przedniego widelca wprowadzono widelec teleskopowy. Nowe beemki prowadziły się doskonale i łączyły dobre osiągi z komfortem i niezawodnością. Seria /5 stała się protoplastą wszystkich modeli BMW aż do późnych lat 80., czyli do końca ery dwuzawodowych boxerów. Kiedy w latach 70. wybuchła moda na choppery, R 75/5 był w Niemczech najchętniej wykorzystywaną bazą do przeróbek. Dziś customizerzy ponownie biorą te zacne boxery na warsztat.

Maszyna, którą prezentujemy nosi nazwę „Brown Betty” i swą obecną postać uzyskała w warsztacie Tom’s Garage. Jak opowiedział mi Tomek Nowak – właściciel warsztatu, jego przyjaciel kupił tą beemkę w dość opłakanym stanie i zapytał, czy Tomek ma pomysł, co z tym sprzętem zrobić. „Odpowiedziałem, że oczywiście tak i wkrótce przedstawiłem projekt bobbera w stylu Vintage, nawiązującego stylem do lat 40.”

Iskrą zapalną pomysłu był mosiężny korek wlewu paliwa, który wpadł Tomkowi w oko, kiedy odwiedził kumpla Grzegorza prowadzącego warsztat „Devils Garage”. Tak oto korek zmienił właściciela i stał się stylistycznym zalążkiem projektu. Pierwszym krokiem w urzeczywistnieniu wizji Tomka był montaż widelca Springer. Pochodzi on z aftermarketowego katalogu i dedykowany jest do Harleya Davidsona. Jak się zapewne domyślacie, widelca nie dało się tak po prostu przeszczepić. By przeszczep przyjął się w obcym organizmie, trzeba było nieco skrócić sam widelec oraz przesunąć do tyłu zbiornik paliwa. To z kolei spowodowało konieczność modyfikacji górnej części ramy. Operacji plastyczniej nie ustrzegł się również wahacz i tylna część ramy. W połączeniu  z wymianą tylnych amortyzatorów dało to efekt przypominający kształtem starsze modele BMW. Również serce motocykla trafiło na stół operacyjny. By przywrócić mu dawną kondycję wymieniono wszystko to, co wymiany wymagało. Zewnętrzne dekle zostały starannie wypolerowane, a kartery pokryto żaroodporną farbą w złotym odcieniu. Silnik dostał zupełnie nowy układ wydechowy ze zgrabnymi krótkimi tłumikami. Satynowe wykończenie ładnie kontrastuje z połyskiem polerowanych elementów. Zgodnie ze stylem bobbera przedni błotnik po prostu amputowano, a „chudy” tylny został wyklepany z blachy. Części karoseryjne i ramę pokryto pięknym brązowym lakierem, który w słońcu mieni się na złoto. Połysk chromu odnajdziemy w sprężynach widelca, na kierownicy (oryginalna poszerzona), w obudowach reflektora i tylnej lampy oraz bębnach hamulcowych. Na koniec, dla poprawy efektu, „Brown Betty”, jak przystało na damę, dostała wysokiej klasy skórzaną galanterię w postaci siodła, bocznej sakwy, boczków zbiornika paliwa i manetek.

Właściciel motocykla, kiedy ujrzał skończony projekt, złapał się za głowę i stwierdził, że motocykl jest zbyt piękny by nim jeździć. Od tego czasu stoi w salonie na honorowym miejscu. Kiedy wyjmowaliśmy go stamtąd, by zrobić zdjęcia, właściciel przykleił plastry na podłodze zaznaczając miejsce ekspozycji maszyny, byśmy broń Boże nie zmienili nic w aranżacji wnętrza.

To się nazywa perfekcyjne podejście i szacunek dla twórców tego dzieła, a są nimi:

Tomek – Tom’s Garage, Grzegorz – Dewils Garage, Kolec 76, Tomek – Taxnorm , Łukasz L.C. Grafix i Piotr – Lucky.

 

Sprawdź także

Ostatnia szansa? Harley-Davidson Iron 1200

Od czasu, kiedy pierwszy Sportster wyjechał z fabryki Harley-Davidson Motor Company minęło już sześćdziesiąt dwa …

Dodaj komentarz