sobota , 15 maja 2021

Albert i jego „dukaty”

Choć Ducati i Harley-Davidson to zupełnie różne światy, obie marki mają jedną wspólną cechę: tu nie ma przypadku, jeśli jeździsz Ducati lub Harleyem, to znaczy, że jesteś fanem tej właśnie marki i żaden inny motocykl nie wchodzi w grę. Jeśli przerabiasz swój motocykl nadając mu indywidualnych charakter, to znaczy, że jesteś fanem do kwadratu.

Tekst i zdjęcia: Lech Wangin

Tak właśnie jest w przypadku Alberta „Kameleo” Bierwiaczonka ze Stargardu. Motocykle są obecne w jego życiu od dawna, a Ducati jest zwieńczeniem młodzieńczych marzeń. W czasach, kiedy Albert zaczynał swą jednośladową przygodę, rynek motocyklowy w Polsce jeszcze nie był tak rozwinięty jak obecnie i jeśli nie zarabiałeś krocie lub nie miałeś bogatych rodziców musiałeś kombinować. Najczęściej wyglądało to tak, że kupowało się uszkodzone motocykle w Niemczech lub w innym zachodnioeuropejskim kraju, sprowadzało się je do Polski i tu różnymi metodami doprowadzało do sprawności. Tak zaczynało wielu ludzi działających dziś w motocyklowej branży. Dla Alberta była to jednak działalność uboczna, bowiem z wykształcenia jest plastykiem i zawsze ta właśnie profesja była jego podstawowym źródłem utrzymania. Jednak, jak dziś wspomina, dzięki prywatnemu importowi oraz samodzielnym naprawom nie tylko objeździł wiele maszyn – od enduro w stylu XT 600 i DR Big poczynając, na królach „przecinaków” jak Kawasaki ZZR 1100 kończąc, ale też rozwinął umiejętności, które miały w przyszłości zaprocentować…

Swą działalność zawodową dwadzieścia pięć lat temu Albert zaczął prowadząc własne małe studio tatuażu, później zajął się artystycznym malowaniem motocykli, co jest jego głównym zajęciem do dziś. Nadszedł wreszcie dzień w którym można było spełnić marzenie od dawna czekające na realizację i tak w garażu stanęło piękne sportowe Ducati 1098. To maszyna o gigantycznej sile oddziaływania na wszystkie zmysły. Wydawałoby się, że Albert będzie już w motocyklowym siódmym niebie i zapewne tak by było, gdyby nie wizyta na targach motocyklowych w Nadarzynie pod Warszawą w 2018 roku. Jako człowiek zawodowo związany z rynkiem customowym Albert pojechał na te targi nie tylko po to, by „organoleptycznie” poznać  najnowsze modele swej ulubionej marki, ale również po to, by zobaczyć organizowane przez naszą redakcję Mistrzostwa Polski Motocykli Customowych. Widok dziesiątek jednostkowych maszyn wyeksponowanych na czerwonym dywanie oraz klimat i cała otoczka imprezy wywarła tak duże wrażenie, że Albert postanowił zrealizować się w customizingu i wrócić na targi za rok już z własnym motocyklem…

„Kameleo One” zajął pierwsze miejsce w kategorii Street Bike – lepszego debiutu nie można było wymarzyć, ale nie wyprzedzajmy wypadków. Od samego początku było jasne, że customowy projekt Alberta zostanie zrealizowany na bazie któregoś z modeli jego ulubionej marki. 1098, jako używana na co dzień rasowa maszyna sportowa, wywodząca się w prostej linii z kultowego modelu 916 była nietykalna, ale udało się okazyjnie kupić Monstera 600 z 1999 roku i projekt mógł ruszyć z miejsca. W całym procesie customizingu, tym co najbardziej kręci Alberta jest właśnie projektowanie. W myśl wstępnych założeń zmiany miały mieć charakter czysto estetyczny, bez naruszania głównej struktury motocykla i bez większej ingerencji w jego mechanikę. Monster miał otrzymać nową linię, dzięki zmianie elementów karoseryjnych, co pociągnęło za sobą konieczność zmodyfikowania tylnej części ramy. Albert zaprojektował nowy kształt kratownicy podtrzymującej siodło. Zostało to wykonane tak jakby taką właśnie ramę motocykl otrzymał już w fabryce. Świadczy to z jednej strony o dobrym wyczuciu linii i proporcji u projektanta, z drugiej zaś o kunszcie spawacza, który połączył oryginalną ramę Ducati z jej nową tylną częścią. W ten sposób linia Monstera została zdefiniowana na nowo. Kolejnym ważnym etapem było dobranie takiego zbiornika paliwa, który idealnie pasowałby do nowej linii motocykla. Po wielu poszukiwaniach, próbach i przymiarkach w Photoshop’ie okazało się, że zbiornik od Cagivy Mito – małej sportowej „125” zaprojektowanej jako miniatura Ducati 916, idealnie będzie tu pasował. Patrząc na zdjęcia chyba trudno się z tym nie zgodzić. Kiedy zbiornik osiadł na ramie Albert zajął się tylną częścią karoserii, czyli siodełkiem i zadupkiem. Podczas wykonania tych elementów przydały się wcześniejsze doświadczenia z modelarstwem. Podstawa siodła została uformowana z blachy, następnie Albert wykonał drewniany model zadupka, który posłużył za kopyto do fabrykacji gotowego elementu z laminatu. Sama kanapa została wykonana przez krakowskiego tapicera specjalizującego się w motocyklowych siodłach ściśle według projektu Alberta. Ponieważ w nowym wcieleniu Monster stał się motocyklem jednoosobowym, sety podnóżków zostały odpowiednio skrócone i estetycznie dopasowane do całości. W głowie Alberta zrodził się również nowy kształt tłumików, natomiast ich wykonanie i dostrojenie jest już dziełem fachowca. W przeciwieństwie do seryjnego Monstera „Kameleo One” posiada sportową kierownicę typu clip-on, natomiast prędkościomierz został przerobiony tak, by i on pasował do nowego wizerunku maszyny. Dzięki wprowadzonym przez autora projektu zmianom, które wymagały wykonania wielu elementów własnoręcznie, Ducati Monster bardziej niż w seryjnej postaci odsłonił wszystkie swoje mechanizmy – możemy teraz zobaczyć jak działa tylne zawieszenie. Motocykl stał się bardziej ażurowy, a jego linia bardziej nowoczesna. Najwyraźniej maszyna przypadła do gustu jurorom Mistrzostw Polski Motocykli Customowych i otrzymała pierwsze miejsce w swojej kategorii. Albert zachęcony sukcesem postanowił pójść dalej i zbudował kolejną autorską interpretację Ducati Monstera. Również w przypadku nowego projektu za bazę posłużył Model z 1999 roku z silnikiem o pojemności 600 ccm. Nowy „Kameleo – Ducati” jest dalszym rozwinięciem poprzedniego projektu, ma więc w ten sam sposób zmodyfikowaną ramę i ten sam zbiornik paliwa od Cagivy Mito. Ten sam jest również zadupek, ale już kanapa otrzymała agresywniejszy kształt, ostrzejszy wzór obszycia i więcej gąbki, dzięki czemu jest grubsza i bardziej komfortowa. „Kameleo II” ma bardziej sportowy charakter, co zawdzięcza owiewce którą Albert sam zaprojektował i wykonał własnoręcznie wraz ze stelażem mocującym i mocowaniem reflektora. Umożliwienie regulacji reflektora zabudowanego w owiewce wymagało wysokiej precyzji montażu. Większych autorskich zmian dokonano również w kokpicie, układ wydechowy zmienił kształt – tłumiki powędrowały wyżej, jak w rasowym „przecinaku”, a pod przednim cylindrem pojawił się bojowo wyglądający spojler. Przednie koło uzbrojono w drugą tarczę hamulcową.

Obie maszyny są zwinnie jeżdżącymi i ekskluzywnie prezentującymi się dowodami na to, że gdy za customizing bierze się osoba z plastycznym wykształceniem efekty muszą być imponujące.

Albert „Kameleo” na dobre rozsmakował się w sztuce indywidualizacji motocykli, z pewnością więc dostarczy mi jeszcze nie raz okazji do fotografowania ciekawych maszyn, co oprócz jazdy na motocyklu jest moim ulubionym zajęciem.

 

Sprawdź także

Guzzi Cafe

Jakiś czas temu przedstawiliśmy zgrabnego bobberka na bazie czterocylindrowej Kawy zbudowanego przez Mariusza Kostrzewskiego z …

Dodaj komentarz