sobota , Listopad 18 2017
Home / Okiem aparatu / Żelaźniak

Żelaźniak

Jesteśmy na obrzeżach Szczecina, Sylwek grzmi na odlotowym chopperze, migawka aparatu terkocze z prędkością karabinu maszynowego. Nie może być lipy, chłopaki z Habety napracowali się przy budowie swoich – jak mawiają – koni, więc wypada się przyłożyć do zdjęć, by oddały klimat jaki roztaczają te maszyny. Trzeba przyznać, że są intrygujące. Jeśli nawet nie lubisz chopperów, kiedy zobaczysz sprzęt taki jak ten prowadzony wprawną ręką, musisz nabrać ochoty na przejażdżkę czymś takim – po prostu nie będziesz miał innego wyjścia. 

Wreszcie kończymy zdjęcia i możemy zamienić parę słów na temat tej niesamowitej maszyny.

– Nieźle wymiatasz tym choppem, to chyba jednak nie jest zbyt łatwe – pytam Sylwka będącego filarem szczecińskiej stajni customowej Habeta.

– Fakt, to nie jest Hornet, albo inna Ceberka, ale ja zawsze jeździłem takimi sprzętami, więc trudno mi to ocenić. Dam Ci zrobić rundkę, to sam zobaczysz.

– Chętnie się garnę kawałeczek, ale na razie powiedz parę słów o tej maszynie, wygląda jak by była niewykończona.

– Poskładaliśmy tego choppa do kupy, bo chcieliśmy sprawdzić, jak będzie się latać na takiej ramie. Jak widzisz jest to rama z pojedynczą rurą przednią o dość dużym przewyższeniu. Do tego zamontowaliśmy bardzo długi przód i chcieliśmy sprawdzić, jak to się będzie sprawowało.

– Sami robiliście ramę?

– Nie, jest amerykańska. Mam podobną w swoim motocyklu, który nazwałem Elvis, ale tamta rama jest niższa, tu poszliśmy już bardziej po bandzie.

– No i co, udało się?

– Tak. Moto jeździ bardzo fajnie. Poskładaliśmy go tylko na próbę, ale tak nam się spodobało śmiganie tym sprzętem, że zapomnieliśmy go pomalować i taki już chyba zostanie. Dlatego nadaliśmy mu ksywkę „Żelaźniak”. Blachy są zupełnie gołe. Nie kryliśmy metalu klarem, tylko od czasu do czasu konserwujemy sprzęta specjalnym woskiem, żeby nie zardzewiał. No i staramy się unikać jazdy w deszczu, choć nie zawsze to się udaje. Ten motocykl wykorzystujemy jako sprzęt demonstracyjny dla naszych klientów. Jak ktoś jest chętny na budowę choppera, to wsadzamy go na „Żelaźniaka”, żeby sprawdził, czy leży mu jazda takim sprzętem.12

– No i jakie są reakcje?

– Łatwe do przewidzenia – ludziska się wkręcają, zresztą siadaj –sam zobaczysz….

 

Po kilku minutach.

– Faktycznie niezły czad. Trzeba trochę siły, żeby wsadzić toto w zakręt, ale w sumie prowadzi się nieźle. Można się przyzwyczaić. Wrażenia są faktycznie kozackie.

Powiedz teraz jak ten sprzęt zbudowaliście i czy jeszcze coś w nim zmienicie.

– Cały napęd wyciągnęliśmy z amerykańskiego Big Doga. Składa się na to Silnik S&S o pojemności 1750 ccm, skrzynia 6- biegowa Bakker i sprzęgło Primo. Wsadziliśmy to w ramę typu Softail Single Down Tube amerykańskiej firmy Ultima. Ultimowski jest również widelec. Krótko mówiąc, chcieliśmy złożyć rasowego high neck choppera. Dlatego maszyna jest długa, z główką ramy położoną wysoko nad silnikiem. To daje bardzo fajny efekt wizualny, a poza tym wysoko położony zbiornik paliwa ładnie rozbija strugi powietrza i można łoić ile wlezie. Z przodu daliśmy wąskie koło 21 cali z 80 szprychami. Z tyłu jest osiemnastka z oponą o szerokości 250 mm. Mogłaby być szersza, ale z „250” sprzęt też kozacko wygląda i względnie łatwo się prowadzi. Zbiorniki paliwa i oleju ściągnęliśmy ze Stanów. Zamontowaliśmy na szybko wydechy własnej roboty, ale to będziemy jeszcze zmieniać, bo te nie wyglądają najlepiej. Armatura kierownicy jest BDL, natomiast podnóżki zrobiliśmy sami wykorzystując pompę hamulcową RST. Błotnik tylny jest amerykański, ale przycięliśmy go i zrobiliśmy do niego wsporniki. Jeździmy tym sprzętem już trzy lata i jest git. Jak znajdziemy wolną chwilę, to popracujmy trochę nad elektryką. Wszystko działa jak należy, tylko trzeba pochować kable, żeby to lepiej wyglądało.

Żelaźniak jest naszym pupilem, bo robi niezłą awanturę na drodze, nie ma człowieka, który się za nim nie obejrzy, poza tym daje naprawdę niezłą frajdę z jazdy.

-Trudno mi się z tym nie zgodzić, kiedy jedzie się takim sprzętem liczy się tylko on i droga, reszta nie ma znaczenia. Powiem trochę górnolotnie, ale taka jazda świetnie człowiekowi robi pod kopułą

– Nic dodać, nic ująć.

Artykuł pochodzi z numeru 2/2012

Sprawdź także

Kartoteka Habety – Cz1. „Cerata”

Zza oślepiającego strumienia światła rozległ się zachrypły sznaps baryton. – Nazwisko? – Przecież macie wszystko …

2 komentarze

  1. Jakub Olaf Strumiłło

    Jakoś ultimowe konstrukcje mi nie pasują, wolę klasyczne choppery 😀 I do tej ramy tak wysoki ape hanger trochę burzy linię. Ot moje spostrzeżenia. Mimo to projekt świetny biorąc pod uwage małą popularność chopperów na Polskim zdominowanym przez Cafe i bobbery rynku 😀

Dodaj komentarz