niedziela , Maj 27 2018
Home / Okiem aparatu / XS 650 Bobber

XS 650 Bobber

Już pobieżny rzut oka na zgrabną bryłę silnika zdradza podobieństwo do angielskich twinów z lat 60. i 70. Podobieństwo to nie jest bynajmniej przypadkowe. Przełom lat 60. i 70. to czas, w którym japońscy producenci motocykli szturmowali amerykański rynek. W tamtych latach angielskie Trimphy, Nortony i BSA, cieszyły się w USA dużym powodzeniem. Były cenione za swe sportowe walory, potwierdzane licznymi sukcesami w rdzennie amerykańskiej dyscyplinie dirt track. To bardzo widowiskowa forma zawodów. Motocykle ścigają się na torach owalnych, o pokrytej ubitą ziemią nawierzchni. Stąd nazwa dirt track – brudny tor. Motocykliści ścigają się łokieć w łokieć. Na prostych prędkość przekracza 200 km/h, a łuki pokonuje się pełnym bokiem przy prędkości 160 km/h – istne szaleństwo. W tamtych czasach wyścigi szosowe w znanej nam formie nie były jeszcze za oceanem tak popularne jak obecnie, więc asów owalnych torów traktowano jak super bohaterów, co oczywiście przekładało się na popularność marek motocykli, które odnosiły sukcesy w dirt tracku. Przełom lat 60. i 70. to czas zawziętej walki marek brytyjskich z Harleyem.

Zimą 1970 r. Yamaha zaprezentowała swój pierwszy czterosuwowy model XS1. Chcąc przypodobać się amerykańskiej klienteli maszynę zaprojektowano tak, by wyglądem przypominała motocykle angielskie. Dwucylindrowy silnik o pojemności 650 ccm był łudząco podobny do typowego angielskiego twina, lecz, jak to bywa u Japończyków, był nowocześniejszy i bardziej niezawodny od pierwowzoru, a ekscesy w postaci wycieków oleju nie leżały w jego naturze. Jak większość japońskich maszyn z tego okresu XS1 miał wspaniały silnik i prezentował się bardzo dobrze, lecz pod względem własności prowadzenia ustępował brytyjskiej konkurencji. Następca XS1 – XS 650 był już pozbawiony tych wad. Japoński twin przyjął się zarówno w USA jak i w zachodniej Europie. W 1975 r. as amerykańskich wyścigów dirt track – Gene Romero zbudował wyścigówkę napędzaną japońskim twinem. Zgodnie z regulaminem AMA, pojemność silnika XS 650 została powiększona do 750, co pozwoliło zwiększyć moc z 53 do 80 KM. Na podobnej maszynie Kenny Roberts wywalczył dwa tytuły AMA Grand National. Mimo, że w Europie XS 650 traktowano jako motocykl turystyczny, również na starym kontynencie wykorzystywano pięknego twina do sportu. W latach 70. i jeszcze na początku 80. czterosuwowy twin Yamahy był przez niektórych zawodników wykorzystywany jako źródło napędu motocrossowych sidecarów. Produkcję klasycznej w stylu maszyny zakończono w 1985 r.

W dzisiejszych czasach XS 650 całkiem zasłużenie dorobił się statusu zacnego klasyka. Jeśli chodzi o customową scenę „japoński Brytyjczyk” nie rzadko bywa wykorzystywany jako baza do budowy oldschoolowych boberów. Maszyny takie można spotkać w USA, w Australii, a także w Europie.

Urokowi Yamahy XS 650 nie mogli się oprzeć również młodzi entuzjaści customizingu – bracia Adam i Leszek mieszkający w Lisowicach koło Lubińca na Śląsku. Motocykl wypatrzyli na aukcji internetowej. Kiedy już maszyna znalazła się w ich garażu, z miejsca wzięli się za przeróbki. Każdy, kto poszpera w Internecie znajdzie tam mnóstwo źródeł inspiracji. XS 650 jest wdzięczną bazą do budowy cafe racera, lekkiego choppera lub bobbera. Bracia zdecydowali się na ten ostatni wariant. Choć efekt ich pracy nie imponuje wycyzelowaniem najdrobniejszych detali, nie sposób nie docenić odwagi, konsekwencji stylistycznej i własnego zaangażowania. Motocykl jest wyjątkowo nisko budżetowy, elementy zaczerpnięte z akcesoryjnych katalogów można tu policzyć na palcach jednej ręki, a całość jest efektem własnej pracy. Przednie zawieszenie wraz z kołem i błotnikiem pozostało w niezmienionej postaci. Nie tknięto również tylnego koła, natomiast gruntownie przekonstruowano ramę. Wahacz i tylne amortyzatory usunięto, rama została przerobiona na sztywną poprzez dorobienie całej tylnej części. Zbiornik paliwa został zaadoptowany ze starego motoroweru Simson. Resorowane na sprężynach siodło powstało przez pokrycie tapicerką łopaty! Tylny błotnik przyjął formę szczątkową, po lewej stronie tylnego koła znalazła miejsce tylna lampka z jakiegoś stareńkiego motocykla, zamocowana wraz z tablicą rejestracyjną na wsporniku własnej roboty. Również podnóżki to produkt domowego przemysłu.

Silnik otrzymał stożkowe filtry powietrza oraz akcesoryjne tłumiki. Po dwóch miesiącach Yamaha XS 650 przeistoczyła się w oldschoolowego bobbera i odtąd niezmiennie cieszy swych właścicieli. Motocykl tak przypadł im do gustu, że chcą wyszukać jeszcze jedną XS 650. Będę im kibicował i nie omieszkam przedstawić na naszych łamach kolejne wcielenie japońskiego Brytyjczyka rodem ze Śląska.

Artykuł pochodzi z numeru 2/2010, kiedy jeszcze podobne konstrukcjie nie były u nas tak popularne jak obecnie.

 

Sprawdź także

To jest Szczur!

Patrząc na tą maszynkę chyba nikt nie pomyślałby, że oto ogląda zaledwie drugi motocykl zbudowany …

Dodaj komentarz