środa , Wrzesień 20 2017
Home / Customowe Wieści / Wehikuł czasu

Wehikuł czasu

Motocykl, który widzicie na zdjęciach to Royal Enfield Bullet 500. To chyba najdłużej produkowany pojazd na świecie. Jego produkcję rozpoczęto w Anglii już w latach 30. ubiegłego wieku. Marka Royal Enfield była wówczas znana z doskonałej jakości. Produkcję motocykli, w tym jednocylindrowych modeli Bullet (pocisk), kontynuowano po wojnie. Sportowa, terenowa wersja Bullet Trials była w latach 50. uważana za jedną z najlepszych maszyn rajdowych. W latach 60. brytyjski przemysł motocyklowy zaczął pogrążać się w kryzysie. W 1967 roku fabrykę zamknięto, a linie montażową Bulletów sprzedano do Madrasu w Indiach. Tam motocykle te produkowane są do dziś. Z czasem w konstrukcji motocykla wprowadzano pewne unowocześnienia, jednak Bullet wciąż pozostaje żywą skamieliną. Właśnie dzięki temu te nieśmiertelne motocykle znajdują zwolenników na całym świecie. Kupując Bulleta otrzymujemy bowiem weterana, tyle że nówkę spod igły.

Właścicielem prezentowanego motocykla jest Dominik „Skura” Kamiński z okolic Krakowa. Kilka lat temu „Skura” uległ wypadkowi, w wyniku czego jego sytuacja finansowa pogorszyła się. Musiał sprzedać Harleya i zaczął oglądać się za motocyklem, który będzie odpowiednio staro wyglądał, będzie prosty w budowie i łatwy do naprawy i serwisowania w domowych warunkach. Nie musiał długo szukać. Trafił na ogłoszenie i kupił tego Royala Enfielda z 2002 roku. Na decyzję zakupu dodatkowo wpłynął fakt, że motocykl był w wersji wojskowej. Dominik jednak niezbyt długo cieszył się jazdą. Motocykl był mocno zaniedbany i któregoś dnia rozkraczył się na drodze i najzwyczajniej w świecie wyzionął ducha. Dla wytrawnego motocyklisty taka przygoda nie oznacza jeszcze końca świata. Przy pomocy sąsiada ściągnęli „zwłoki” do domu i położyli na stole operacyjnym. Podczas wiwisekcji wyszło na jaw, że posypał się wał korbowy, łożyska były przerdzewiałe, a na gładzi cylindra widniały pokaźne wżery. Rozkręcając Enfielda do ostatniej śrubki  „Skura” przekonał się o niezwykłej prostocie tej konstrukcji. Nawiązał  kontakty z ludźmi z internetowego Forum Royala Enfielda, którzy pomogli w zdobyciu niezbędnej wiedzy oraz części zamiennych. Prace przy reinkarnacji klasycznego singla systematycznie postępowały. „Skura” zrobił szlif cylindra, kupił nowy tłok europejskiej produkcji, znacznie lepszy od indyjskiego, zregenerował wał, przy okazji wymieniając panewki na łożyska. Wyremontował też skrzynię biegów. Mając motocykl rozłożony na czynniki pierwsze Dominik zaczął obmyślać, jak by tu zindywidualizować swą maszynę. Szybko doszedł do wniosku, że przeróbki pójdą w kierunku pogłębienia wojskowego charakteru. Nie miała to być stylizacja jak spod igły lecz zdecydowany used look. Moim zdaniem ostateczny efekt osiągnięto perfekcyjnie.

Jako młody chłopak „Skura” interesował się lotnictwem i historią drugiej wojny światowej. Ponieważ motocykl ma angielski rodowód, a Dominik jest z urodzenia Krakowianinem, wpadł na pomysł, by pomalować Enfielda w barwy stacjonującego w Anglii 308 Myśliwskiego Dywizjonu Krakowskiego. Za inspirację posłużył Spitfire kpt. Tadeusza Schiele, który na cześć swego pierwszego zwycięstwa polecił wymalować na swoim samolocie „Wielką Niedźwiedzicę”. Podobny wizerunek odnajdziemy na przednim błotniku Enfielda. Na skrzynkach narzędziowych widnieją godła 308 Dywizjonu. Na obudowie reflektora „Skura” wymalował biało czerwoną szachownicę, zaś owiewkę zdobi godło Klubu Sportowego Dębnicki, który ma za sobą chlubną historię w sporcie motocyklowym. Motocykl został pomalowany w wojskowym oliwkowym odcieniu ze złotymi szparunkami. Zarówno lakier, szparunki jak i wymalowane godła zostały poprzecierane tak, by motocykl wyglądał jakby miał za sobą długa służbę jako pojazd dyspozycyjny pilota w czasie drugiej wojny światowej i po latach został odnaleziony w opuszczonym hangarze. Oprócz malowania maszyna otrzymała dodatkowe wojskowe wyposażenie. Znajdziemy tu więc liczne skrzynki, sakwy, mapnik, ładownice, apteczkę, latarkę, pompkę, saperkę i siekierkę. Cały ten sprzęt „Skura” gromadził buszując w army shopach. Motocykl został również wyposażony w wiatrochron – podobny  montowano w wojskowych Harleyach. Owiewka pod szybą jest wycięta z brezentu, który rozpięto na stelażu z cienkich prętów, po czym nasączono żywicą epoksydową. Cała konstrukcja wygląda bardzo retro, a przy tym jest sztywna i lekka.

Prace przy renowacji i restylizacji Enfielda trwały około siedem miesięcy. Efekt jest taki, że każdy nieobeznany z tematem nie może uwierzyć, że tego Enfielda wyprodukowano w 2002 roku. „Skura” często zagadywany przez przypadkowych gapiów przestał już tłumaczyć, że to prawie nowy motocykl, a zaczął snuć coraz to nowe wymyślone na poczekaniu legendy, a to że był to motocykl przeciwczołgowy, a to znów, że to specjalny motocykl do zwalczania łodzi podwodnych…

I ludzie to łykają.

Artykuł pochodzi z numeru 4/2014

Sprawdź także

Game Over Cycles nagrodzone podczas H-D Museum Custom Bike Show!

Podczas zorganizowanego w Milwaukee zlotu Labor Day Weekend Rally, największej imprezy organizowanej corocznie przez Muzeum …

Dodaj komentarz