czwartek , Lipiec 19 2018
Home / Okiem aparatu / Suzuki GN 250 Scrambler

Suzuki GN 250 Scrambler

Maszyna należy do czterdziestojednoletniego Jarosława Tomasika. Swoją motocyklową przygodę Jarek zaczął zaledwie przed niespełna dwoma laty, mimo że stosowne prawo jazdy posiada od dwudziestu lat. W ubiegłym roku, za namową szwagra, Jarek kupił swój pierwszy motocykl – Hondę Magnę 1100 i razem dołączyli do opisywanej w Customie nr 6/2014 bobberowej wyprawy dookoła Polski. Ludzie z forum bobber.pl okazali się bardzo przyjaźni, często służąc nowicjuszowi dobrą radą. Udział w wyprawie wkręcił Jarka na dobre, utwierdzając w przekonaniu, że dwa kółka z silnikiem to jest właśnie to, czego mu do szczęścia do tej pory brakowało. Podczas wyprawy w gronie forumowiczów zrodził się pomysł, by następną eskapadę poprowadzić szutrowymi drogami. Ponieważ członkowie forum nie jeżdżą na seryjnych motocyklach, minioną zimę większość z nich spędziła na przygotowaniu odpowiedniego do realizacji tego przedsięwzięcia scramblera. Tak samo postąpił Jarek. Kupił stare Suzuki GN 250, które jest bardzo popularnym motocyklem wśród uczestników forum i stanowi doskonałą bazę do customowych wariacji. Zarówno kupnem bazowego motocykla jak i jego przeistoczeniem w zgrabnego scramblera zajął się „Pająk”, najbardziej doświadczony mechanik w gronie forumowiczów.

Zmiany wprowadzone w „Gienku” nie są drastyczne i mają głównie charakter stylistyczny, jednak maszyna zmieniła się w rasowego scramblera i jak wykazała praktyka, daje radę w terenie, dostarczając przy tym swojemu właścicielowi mnóstwo frajdy. Przebudowę zaczęto od tego, co najbardziej oczywiste, czyli od uzbrojenia kół w terenowe opony. Są to te same koła, które były oryginalnie w „Gienku”, jedynie fabryczny chrom zastąpiono czarnym, matowym lakierem. Tył ramy za mocowaniem amortyzatorów odcięto. Rama została z tyłu „zamknięta”, przy czym rura zamykająca wznosi się wyraźnie ku górze, by dać więcej przestrzeni między błotnikiem a kołem. „Gienek” otrzymał nową kanapę z pikowanym obszyciem, która idealnie pasuje do zmienionego kształtu ramy. By zapewnić większy skok tylnego koła, oryginalne amortyzatory dostały wypowiedzenie, a ich rolę przejęły dłuższe amortyzatory od emzetki. Tylny błotnik na zawsze rozstał się z motocyklem, a przedni rozcięto na dwie części. Jedna z nich znalazła posadę pod dolną półką widelca, druga zaś pod rurą zamykającą ramę. W miejsce oryginalnej kierownicy pojawiła się szersza z poprzeczką, a szkło reflektora zdobi ochronna siatka. Znad górnej półki widelca usunięto obrotomierz, a osamotniony prędkościomierz zamocowano centralnie. Nowe miejsce musiały też znaleźć niektóre elementy instalacji elektrycznej. Modyfikacje układu wydechowego polegały na owinięciu kolanek bandażem termoizolacyjnym, skróceniu tłumika i dorobieniu do niego nowej końcówki oraz wkładu tłumiącego. Po przeróbkach „Gienek” prezentuje się naprawdę bojowo, co dodatkowo podkreśla malowanie, w którym dominuje zielony mat i matowa czerń. Teraz Jarek będzie musiał uważać, by jego mechaniczny pupil nie dostał powołania do wojska.

Artykuł pochodzi z numeru 5/2015

Sprawdź także

Testy, Testy!

Przez ostatnich kilka dni byliśmy mniej aktywni, gdyż część załogi wybrała się na wyprawę motocyklową …

Dodaj komentarz