sobota , Listopad 18 2017

Smyk

Większość motocykli, które prezentujemy w Customie, to sprzęty wypieszczone do ostatniej śrubki. Motocykle, których właściciele zainwestowali w projekt mnóstwo pracy i gotówki. Chłopaki z forum Bobber.pl,  których wyprawę dookoła Polski opisywaliśmy w poprzednim numerze podchodzą do sprawy zupełnie inaczej. Motocykl nie może być seryjny, to jasne. Poza tym ma być zbudowany na taniej bazie, ma mieć swój styl i ma jeździć. To, że tu i ówdzie silnik się poci, lekko dymi lub znaczy olejem swój teren nie ma większego znaczenia i nie wpływa na przyjemność czerpaną z jazdy.

Maszyna, którą prezentujemy, jest własnością „Szeryfa” – założyciela forum. Za punkt wyjścia do budowy tego zgrabnego bobbera posłużyło jednocylindrowe Suzuki GN 400 z 1982 roku kupione w oryginalnym stanie. W transformacji fabrycznego soft choppera w rasowego minimalistycznego bobbera  pomógł „Szeryfowi” „Pająk”ze Spider Garage który w swoim warsztacie od lat zajmuje się restauracją zabytków i customizingiem. Cięcie, gięcie, spawanie to dla niego chleb powszedni, a i wewnętrzne życie serca maszyny nie ma przed nim tajemnic. Motocykl, któremu nadano nazwę „Smyk” miał być oldskulowy, w pierwszej więc kolejności zamieniono odlewane z lekkich stopów felgi na szprychowe szesnastki, na których pojawiły się stylowe baloniaste opony Shinko. Poza hotrodowym  wyglądem mają one tą zaletę, że dzięki wysokiemu profilowi nieźle tłumią, a to cecha pożądana w motocyklu ze sztywnym tyłem. Po zdemontowaniu z „Gienka” całej karoserii łącznie z bakiem i kanapą przyszedł czas na przeróbkę ramy na sztywną. Można to zrobić na dwa sposoby. Prostszy polega na wymianie tylnych amortyzatorów na sztywne wsporniki. Drugi, bardziej skomplikowany, polega na usunięciu fabrycznego wahacza i dorobieniu całej tylnej części ramy. Tak też postąpiono w tym przypadku nadając ramie motocykla charakterystyczny „weterański” trójkątny kształt. Wyszło całkiem zgrabnie, przy okazji sylwetka maszyny stała się bardziej zwarta i niska.

Widelec i hamulce pozostały seryjne, także podnóżki „Gienka” wraz z dźwigniami zachowały swą posadę. Teraz trzeba było zatroszczyć się o „skomponowanie” nowej, szczątkowej w formie i stylowej karoserii. Składa się na nią malutki kroplowy zbiornik paliwa od starego motoroweru Simson i pasującego do profilu opony tylnego błotnika. Został on kupiony na Allegro i odpowiednio zmodyfikowany. Następnie „Pająk” wygiął ze stalowego pręta prosty i dość wysoki sissy bar, do którego przymocowano tablicę rejestracyjną i jakąś starą lampkę, która akurat była pod ręką. Dziełem „Pająka” jest również wąska kierownica w kształcie podwójnej litery Z. Jej wąskość nie ułatwia prowadzenia, ale za to jak stylowo wygląda! Klamka sprzęgła pełniła kiedyś rolę klamki hamulca w rowerze, natomiast klamka hamulca wraz z pompą została wyszabrowana z chińskiego motocykla. Mały przedni reflektor pochodzi z jakiegoś lekkiego weterana, a elementy instalacji elektrycznej ukryto pod siodłem w puszce, która była kiedyś obudową filtra oleju ruskiego agregatu prądotwórczego. Siodło wyklepano ręcznie, obszyto skórą i zamocowano na rowerowych sprężynach. Rolę elektrycznego klaksonu przejął rowerowy dzwonek. Nie ma on zresztą wiele do roboty, bo dźwięk wydobywający się z własnej roboty wydechu jest wystarczająco donośny.

„Smyk” ma za sobą jeden sezon i radosnym dudnieniem swego singla potwierdza, że do tego by jeździć własnoręcznie zbudowanym customowym motocyklem nie potrzeba ani walizki pieniędzy ani opasłych katalogów. Najważniejsza jest fantazja, dobre źródło inspiracji i wprawne ręce. Jakaś rozsądna baza i garaż pełen części też się przydadzą.

Artykuł pochodzi z numeru 1/2015

Sprawdź także

Kartoteka Habety – Cz1. „Cerata”

Zza oślepiającego strumienia światła rozległ się zachrypły sznaps baryton. – Nazwisko? – Przecież macie wszystko …

Dodaj komentarz