Miała być Yamaha – wyszła Emzetka. – Custom magazyn motocyklowy dla indywidualistów
sobota , Sierpień 18 2018
Home / Customowe Wieści / Miała być Yamaha – wyszła Emzetka.

Miała być Yamaha – wyszła Emzetka.

Właścicielem tego niezwykłego motocykla jest czterdziestosześcioletni Wojciech Skrzypek. Jego przygoda z motocyklami trwa już długie lata. Wojtek w swoich motocyklowych fascynacjach nigdy nie ograniczał się do samej jazdy. Zawsze pociągało go to, co maszyna skrywa wewnątrz swych mechanizmów. Początkowo zajmował się renowacją starych motocykli, a od kiedy miejsce Junaków, wuesek, Jaw i emzetek zajęły motocykle japońskie, w ruch poszła szlifierka kątowa i tak zaczęła się przygoda z customizingiem. Motocykl, który prezentujemy powstał, jak to często bywa, przez przypadek. Wojtek miał Yamahę XV 920, którą chciał przerobić na cafe racera. W warsztacie czekały już zawieszenia od Aprilii RS 250, które miały posłużyć do przeszczepu. Okazało się jednak, że na Yamahę znalazł się klient i to nawet za dobre pieniądze. Jako że życie garażowe nie lubi próżni, w umyśle Wojtka zrodził się kolejny projekt:

– A może by tak przeszczepić zawieszenia od Aprilii do emzetki i połączyć klasykę z nowoczesnością?

Kolegom Wojtka ów pomysł wydał się niedorzeczny i powątpiewali w powodzenie projektu, ale to tylko jeszcze bardziej zdopingowało go do twórczej pracy. Z MZ ETZ 250 pozostał tylko silnik z ramą. Ramę zgrabnie połączono z widelcem upside-down od Aprilii. Z włoskiego motocykla sportowego pochodzi również monowahacz i koła z osprzętem, czyli hamulcami i zębatką łańcuchową. Z monowahaczem współpracuje amortyzator centralny od Hondy CBR 600, a sety z podnóżkami zostały zapożyczone z Yamahy FZR. Jak z tego widać, podstawowe podzespoły customowego motocykla zapewniają połączenie lekkości i dobrych własności prowadzenia z zupełnie przyzwoitym silnikiem. W czasach swej młodości MZ ETZ był najlepszym motocyklem produkowanym w naszej części Europy, a pod względem osiągów mógł konkurować z wieloma konstrukcjami zachodnimi o tej samej pojemności. By zapewnić swojej konstrukcji szczyptę klasycznego stylu, Wojtek zastosował zbiornik paliwa i reflektor od Junaka oraz boczki od WFM. Na ramie osiadło pojedyncze siodło znane ze starszych modeli MZ. Podobny rodowód ma kierownica wraz z osprzętem. By połączyć klasyczne klamki z hydraulicznie sterowanym hamulcem tarczowym, Wojtek ukrył pompę hamulcową pod zbiornikiem paliwa i skonstruował własny mechanizm przekazujący ruch linki na pompę. W customowych katalogach można znaleźć gotowe takie rozwiązania, ale Wojtek nie zwykł chadzać na łatwiznę. W budowanych przez siebie motocyklach lubi wykorzystywać własne patenty. W projekcie, który łączy w sobie elementy tak wielu maszyn, tych patentów musiało być całkiem sporo.

Choć nikt ze znajomych nie wierzył w powodzenie projektu, po dwóch latach pracy sprzęt wyjechał na drogi i możecie być pewni, że drugiego takiego nie spotkacie. Ja zobaczyłem ten motocykl podczas imprezy organizowanej w Gdańsku przez Cafe Racer Club Poland i nie mogłem się oprzeć jego urokowi. Teraz Wy możecie poznać tą niezwykłą maszynę, a Wojtek już pracuje nad kolejnym projektem. Nie chciał uchylić rąbka tajemnicy, ale po błysku w jego oczach poznałem, że będzie to coś równie niezwykłego.

Artykuł pochodzi z numeru 1/2016.

Sprawdź także

Harley – Davidson wkracza na nowe segmenty rynku motocyklowego.

Świat się zmienia. Wg. danych producentów coraz mniej młodych ludzi interesuje się zakupem motocykla, by …

Dodaj komentarz