niedziela , Wrzesień 23 2018
Home / Okiem aparatu / Kartoteka Habety – Cz. 4 „Jożin”

Kartoteka Habety – Cz. 4 „Jożin”

Śledztwo toczyło się już od lat, a on wciąż nie mógł znaleźć nic, co mogłoby mu pomóc pozbyć się z miasta niesfornych motocyklistów. Właściwie nigdy nie trafił na żaden ślad wskazujący na to, by ludzie, których serdecznie nienawidził, łamali prawo, ale nie mógł znieść, że jeżdżą sobie swobodnie na tych swoich huczących i kosztujących krocie maszynach. Robią co chcą drwiąc ze wszelkich ograniczeń i poczucia przyzwoitości. Jeszcze bardziej denerwowało go to, że przeciętni obywatele, no może poza pewnymi wyjątkami, odnosili się z sympatią do tych typów. Śledczy przeglądał kolejne teczki z profilami związanych z grupą Habety motocyklistów. Większość z tych dokumentów już znał, ale oto otwierając kolejną teczkę natknął się na zdjęcie postawnego brodacza o aparycji nie wróżącej nic dobrego. Osobnik na zdjęciu siedział niedbale rozparty za kierownicą ciężkiego połyskującego w słońcu motocykla. Barczysty typ miał na głowie malutki kask, a jego oczy kryły się za ciemnymi okularami, usta wygięte w drwiącym grymasie zdradzały pewność siebie.

– Brr! Spotkać takiego w ciemnym zaułku to jest pech! Ten typ musi mieć coś na sumieniu, Chyba wreszcie znalazłem punkt zaczepienia i śledztwo będzie mogło ruszyć z miejsca.

Śledczy wyraźnie ożywiony zagłębił się w lekturze.

– Leszek Nadolny pseudonim „Jożin”.

Wiek 49 lat, z wykształcenia mechanik, pracuje w branży budowlanej.

Na motocyklu jeździ od ośmiu lat. Według ustaleń wywiadowcy Maczały „Jożin” zawsze chciał jeździć motocyklem, ale we wczesnej młodości na drodze do realizacji tych pragnień stanął prozaiczny brak kasy. Leszek szybko założył rodzinę, więc o motocyklach musiał zapomnieć. W wieku 26, by utrzymać rodzinę, musiał wyjechać za chlebem za granicę. Jak dzieci podrosły, to w kieszeni „Jożina” pojawiło się nieco zaskórniaków i można było wreszcie pomyśleć o własnych dwóch kółkach.

Wywiadowca Maczała ustalił, że Leszek nie jest typem marzyciela, jest człowiekiem mocno stąpającym po ziemi. Dużo pracuje, musi często wyjeżdżać za granicę, więc na motocyklową pasję pozostaje niewiele czasu. Pierwszym motocyklem jaki kupił był stary Harley, typ WLA z czasów II Wojny Światowej. Jeździł nim raczej „wokół komina”, bo kapryśna maszyna często się psuła. Przed kilku laty na zlocie w Drawsku „Jożin” poznał ekipę Habety i od tego czasu jego motocyklowe życie nabrało większego tempa. Ponieważ Leszek przypadł o gustu Sylwkowi z Habety, ten zaproponował mu korzystny dil. W zamian za WL-kę „Jożin” dostał customowy motocykl na bazie starego Sportstera, któremu nadano ksywkę „Pierworodny”. Na tej maszynie Jożin wreszcie zaczął nawijać więcej kilometrów i zaliczać po kilka zlotów w roku. Po pewnym czasie zarobki „Jożina” poprawiły się, a że apetyt rośnie w miarę jedzenia, w jego garażu pojawił się Road King, dzięki któremu „Jożin” może już myśleć o poważnej turystyce. Najbardziej jednak reprezentacyjnym Harleyem „Jożina, jest przerobiony w Habecie Softail Deuce. Motocykl ma zamontowane koła z frezowanymi szprychami typu Diamont, również żebra chłodzące cylindrów i głowic silnika są na rantach sfrezowane, co w połączeniu z licznymi chromowanymi dekielkami i osłonami tworzy z tego Harleya coś na kształt jubilerskiego wyrobu. Przedni widelec wstawiono w ozdobne półki pochodzące z Big Doga. Motocykl przybył do warsztatu Habety już z podrasowanym silnikiem, dzięki czemu odpycha się z tylnego lacza znacznie bardziej entuzjastycznie niż robi zwykły Harley. W Szczecinie wykonano customowe malowanie, które łącznie z chromowanymi elementami tworzy razem doskonale wyglądającą całość. Spersonalizowany Deuce jest oczkiem w głowie i perełką w kolekcji właściciela. Do pełni szczęścia brak mu tylko więcej wolnego czasu na wspólne eskapady wraz z załogą Habety.

Śledczy cisnął z wściekłością papierami o blat biurka i ryknął do słuchawki wewnętrznego telefonu:

– Maczała! Natychmiast do mnie!!

Po chwili w drzwiach pokazał się spłoszony wywiadowca.

– Co wy mi za bzdury wypisujecie Maczała!!

Mieliście przeniknąć do gangu Habety i rozpracować tą bandę, a wy co mi tu przynosicie, kolejną opowieść o zapracowanym ojcu rodziny, który inwestuje swoje oszczędności w drogie motocykle, co to jest za stek bzdur?!

Maczała zejdźcie mi lepiej z oczu i nie wracajcie dopóki nie zdobędziecie niezbitych dowodów wywrotowej działalności tych cholernych motocyklistów. Jeśli tym razem nie przyniesiecie mi czegoś konkretnego, żebym mógł pozamykać tą bandę, skończycie jako zwykły krawężnik.

– Czy to jest jasne Maczała?!

– Tak jest panie śledczy!

Artykuł pochodzi z numeru 2/2014

Sprawdź także

Dziubkowy Shovel

Jak wielu entuzjastów dawnej motoryzacji, „Dziubek” zaczynał swój romans z Harleyem od Wuelki. Trzeba Wam …

Dodaj komentarz