sobota , Maj 27 2017
Home / Okiem aparatu / Karaluch

Karaluch

Posunięcie było genialne w swej prostocie. Syn wprawdzie dostał upragniony pojazd, ale jeździć nim przecież nie mógł, więc rodzice mogli być spokojni o los swej pociechy. Nie spodziewali się zapewne, że trzynastoletni wówczas Sławek wkrótce stanie się postacią znaną w środowisku motocyklowym jako najmłodszy customizer. Talent do mechaniki Sławek Poros Junior przejął w genach. Jego dziadek ścigał się kiedyś na żużlu. Ojciec – Sławomir Poros Senior również miał w swoim życiu epizod motocyklowy, ale wolał się ścigać na wodzie. Ma w swym dorobku trzy tytuły Mistrza Polski w wyścigach skuterów wodnych w klasie N-350, jest w tej dyscyplinie międzynarodowym sędzią i prowadzi warsztat zajmujący się serwisem i tuningiem sprzętu motorowodnego.IMG_3452

Junior od najmłodszych lat kręcił się po warsztacie, dorastając w szczęku narzędzi i zapachu smaru. Z czasem jego umiejętności stawały się coraz wyższe, więc kiedy dostał starą motorynkę w częściach, nie upłynęło wiele wody w Wiśle, zanim na łódzkie ulice wyjechała „Ptasia grypa”.

Ta przerobiona i oldschoolowo pomalowana motorynka zwróciła uwagę organizatorów Custom Show Poland w Łodzi i rok 2006 można uznać jako początek customowej drogi Sławka Porosa Juniora. Korzystając z zaplecza warsztatowego rodzinnej firmy, Sławek poprzerabiał jeszcze kilka motorowerów wyprodukowanych w krajach byłego RWPG. Customizing wciągnął go na dobre, wymyślił logo Poros Customs. Podczas I Mistrzostw Polski Motocykli Customowych w Sosnowcu barwy Poros Customs reprezentowały trzy małe pojazdy. Z Sosnowca Junior z Seniorem wracali do domu wzbogaceni o nagrodę dla najmłodszego uczestnika. Sławek nie ogranicza się jedynie do pracy przy kolejnych projektach, wychowany na customowych programach telewizyjnych stara się naśladować gwiazdy tej branży i muszę przyznać, że ma też talent estradowy, więc zapewne nie raz jeszcze o nim usłyszymy.

IMG_3489Czas przedstawić „Karalucha”, czyli ostatnie jak dotąd dzieło Poros Customs, będące jednocześnie customem zamykającym serię lekkich dwusuwów, reprezentujących dokonania przemysłu motocyklowego krajów bloku wschodniego. Zalążkiem widocznego na zdjęciach „Karalucha” była MZ ETZ 150, którą Sławek przytargał do domu ze złomowiska. Jeśli nie liczyć braku jednostki napędowej motocykl był kompletny. Proces customizingu rozpoczął się od usunięcia tylnego błotnika wraz z przyległościami. Po zakończeniu tej operacji podwozie emzetki się załamało, gdyż tylne amortyzatory straciły górny punkt oparcia. Trzeba więc było znaleźć nowe miejsce mocowania amortyzatorów. W nowej konstrukcji są one zamocowane w miejscu, gdzie kończy się górna część tylnej belki ramy. W ten sposób tył motocykla osiadł niżej i sylwetka emzetki nabrała lekko chopperowego charakteru. Puste miejsce po tylnym błotniku zajęła konstrukcja z łukowo wygiętych rur. Podobną stylizację zachowano przy ukształtowaniu kierownicy. Na górnej belce ramy osiadł chopperowy zbiornik paliwa pochodzący od Dealima 125. Przy odrobinie wyobraźni jego kształt przypomina pancerz karalucha. Spójrzcie jeszcze raz na motocykl – optyczne zestawienie tego zbiornika, który w tak małym pojeździe robi wrażenie masywnego, z kierownicą i tylnym „błotnikiem”, które udają odnóża, faktycznie tworzy obraz mechanicznego insekta. Siodło od „emki”, które Sławek dostał w prezencie od handlującego na Moto Bazarze Rosjanina, doskonale tu pasuje.

Jednośladowy „Karaluch” musi być najwyraźniej stworzeniem wiodącym dzienny tryb życia, gdyż jedynymi źródłami światła są tu dwie małe diody tkwiące w oczodołach małej czaszki zdobiącej kierownicę. W roli dawcy źródła mocy wystąpiła stojąca w kącie garażu WSK 125. Ponieważ silnik był sprawny, prace przy nim zostały ograniczone do poprawy estetyki. Głowica, cylinder i kartery pomalowano na czarno, natomiast boczne dekle wypolerowano. Rolę gustownego korka wlewu oleju pełni stara radziecka świeca zapłonowa. Gaźnik jest osadzony na nowym króćcu wykonanym, podobne jak wydech, ze stali nierdzewnej. Z tego samego materiału wykonano podnóżki oraz manetki kierownicy. IMG_3543

Początkowo „Karalucha” pomalowano jaskrawozielonym lakierem Apple Green, który został skomponowany prze Bila Gatesa. Później „Karaluch” trafił do warsztatu Gangsta Bikes, gdzie Damian zajął się ozdobieniem karoserii i wahacza stosownym do nazwy motocykla airbrushem. Dziełem Damiana jest również aluminiowe logo Poros Customs oraz karaluchy, które obsiadły tylny bęben hamulcowy. Mechaniczny „Karaluch” jest jak dotąd najbardziej zaawansowanym projektem Sławka Porosa Juniora. Motocykl robi bardzo sympatyczne wrażenie, a gdyby ktoś w porę nie dostrzegł go na ulicy, przeraźliwy jazgot dobywający się z krótkiego wydechu, potrafi niezwykle skutecznie przyciągnąć uwagę. W tej chwili Sławek rozpoczął już prace nad nowym projektem. Punktem wyjścia jest Ural. Może być ciekawie.

 

Artykuł pochodzi z numeru 2/2011 (20)

 

Sprawdź także

Ostatni Shovelhead

Wprowadzenie Sportstera w 1957 roku i jego dalszy rozwój w latach 60. pozwolił amerykańskiej firmie …

3 komentarze

  1. Piotr Jankowski

    Piękny artykuł Lechu. Pozdrawiam.

  2. Astaroth EvilMoon

    „Chcesz jeździć ,złóż go sobie sam” to jest dobra opcja dla wielu „Osób” 🙂

Dodaj komentarz