czwartek , Październik 19 2017
Home / Okiem aparatu / Indywidualność ponad wszystko

Indywidualność ponad wszystko

Maciek dłubie w harleyowym żelastwie już od dobrych kilkunastu lat. Niezmiennie tym, co najbardziej kręci go w całym tym zamieszaniu ze znaczkiem HD w tle jest wielka różnorodność i możliwość wyżycia się w realizacji własnych pomysłów. Najlepiej czuje się dłubiąc przy motocyklu lub tworząc na papierze nowe projekty, które z czasem stopniowo zaczynają przybierać postać realnych kształtów. Od zawsze Maćkowi najbardziej podobały się motocykle o przysadzistej sylwetce, toczące się na możliwie szerokich kołach.sexy-bitch-071

– Wiem, że sprzęty na szerokich walcach nie prowadzą się tak lekko jak motocykle budowane w fabryce, ale dla mnie nie to jest najbardziej istotne. Dla mnie istotne jest bym się dobrze czuł na tym, co mi się podoba. I nie obchodzi mnie wcale czy ludzie na widok mojego motocykla pukają się w czoło, czy rozdziawiają „gęby” w zachwycie.

Maciek nigdy nie spieszy się z realizacją własnych wizji. Customising traktuje czysto przyjemnościowo i pracuje przy swoim motocyklu, kiedy akurat ma wolny czas.

– Czasami myślę, że mógłbym zająć się tym bardziej profesjonalnie. Na przykład budując Sexy Bitch zaprojektowałem kilka fajnych detali, których nie zajdziesz w żadnym katalogu i które z pewnością mogłyby znaleźć nabywców.

Jednak z drugiej strony przejście na zawodowstwo oznaczałoby koniec zabawy. Musiałbym wstawać codziennie rano z myślą, że muszę wyprodukować ileś tam elementów, poskręcać ileś tam śrubek, lub wykończyć jakiś projekt. Wtedy cała ta zabawa w customising straciłaby dla mnie sens. Jeśli coś robisz, bo musisz, a nie dla tego, że cię to bawi lub odpręża, kończy się przyjemność a zaczyna codzienny kierat. Wolę zarabiać pieniądze, na czym innym, a customising traktować jako hobby.

Wstępny projekt Sexy Bitch chodził Maćkowi po głowie już w momencie wykańczania poprzedniego motocykla bazującego na modelu FXR z silnikiem Shovelhead. Maszyna wyglądem przypominała motocykl, na którym jeździł Mickey Rourk’e w filmie „Harley-Davidson i Marlboro Man”sexy-bitch-067

– „Shovel” był całkiem w porządku i jeździło się nim niezgorzej, ale konstrukcja ramy uniemożliwiała zastosowania szerokich kół. Kiedy już zdążyłem się nim nacieszyć, sprzedałem „Shovla” przy pierwszej nadarzającej się okazji i zacząłem kombinować, jak by tu zacząć budowę nowej sztuki. Przypadkowo będąc w serwisie H-D w Warszawie trafił mi w ręce bardzo konkretny przód. Upside-Down firmy WP miał bardzo grube lagi, więc idealnie pasował do mojej wizji „pancernego” motocykla. Taki przód kosztuje krocie, ale udało mi się wyrwać go po korzystnej cenie, bo poprzedni właściciel pomylił się w obliczeniach i nowoczesny widelec okazał się za krótki do jego motocykla.

Pomyślałem sobie, że jak już mam takie lagi, to muszę je osadzić w bardzo szerokich półkach, żeby całość wyglądała odpowiednio masywnie. Zaprojektowałem, więc półki o dość ekstremalnej szerokości 40 mm i zostały one później wyfrezowane z aluminiowego puca, podobnie jak risery kierownicy i obudowa ciekłokrystalicznego wyświetlacza. Następnym elementem, który kupiłem było tylne koło. Wyszabrowałem je w niemieckim warsztacie. Tego typu koła były kiedyś często spotykanie w Harleyach przerabianych w Niemczech. Samochodowa felga BBS o średnicy 15 i szerokości 9,5 cala została połączona z piastą i tarczą od Fat Boya. Do takiego koła najlepiej pasuje balonowa opona Metzeler o szerokości 200 mm. Na tak szerokiej feldze wygląda conajmniej jak „250”, ale daje lepsze tłumienie niż popularne obecnie niskoprofilowe walce.

Jak już miałem to koło, wiedziałem jakiej szerokości wahacz będzie potrzebny. Ponieważ wielu moich znajomych jeździło sprzętami zrobionymi na ramach skonstruowanych przez ekipę Motor Bros z Inowrocławia, zdecydowałem się obstalować u nich, odpowiednio szeroką softailową ramę wraz z wahaczem. Chciałem, żeby mój motocykl wyglądał trochę jak dwukołowy Pitbull, poza tym lagi WP są dość krótkie, więc kąt główki ramy pozostał taki jak oryginalnie jest w Harleyu.

Kiedy podstawowe podzespoły podwozia zostały już skompletowane trzeba było postarać się o jakiś solidny „piec”.

– Chciałem mieć silnik, który będzie zapewniał niezłego kopa, ale nie miałem ani ochoty, ani możliwości wydać na to walizki pieniędzy.

Rozważając wszystkie za i przeciw Maciek w końcu zdecydował się na silnik RevTech o pojemności 88 cali sześciennych z dwoma świecami w każdej z głowic.

– Kiedy przyszła paczka z silnikiem, nie mogłem oprzeć się pokusie, żeby zobaczyć co tam jest w środku i przy okazji umeblować jednostkę napędową po swojemu. Zdjąłem całą górę i na początek wymieniłem większość śrub na mocniejsze. Zapodałem wałek rozrządu Andrews EV 27. To najlepsza opcja do amatorskiego łojenia. Wymieniłem też sprężyny zaworowe i popychacze, oraz zastosowałem zapłon Crane Single Fire.

Budując swą maszynę Maciek wiele detali wykonał własnoręcznie, lub zrobili to dla niego fachowcy, ściśle według jego projektu.sexy-bitch-083

-Indywidualność to dla mnie bardzo ważna sprawa. Śmieszą mnie goście, którzy wywalają masę forsy na chromowane badziewie z katalogu. Potem całe te skórzane frędzle i blaszane błyskotki w ilościach przeczących zdrowemu rozsądkowi wieszają na swych motocyklach. Po takim zabiegu tuningowym są z siebie bardzo zadowoleni, tkwiąc w przekonaniu, że mają wypasione sprzęty.

Można przecież osiągnąć znacznie lepszy efekt, próbując stworzyć coś naprawdę własnego, tylko, że to kosztuje znacznie więcej zachodu i przede wszystkim wysiłku intelektualnego.

Ale cóż, nie chcę tu nikogo potępiać, niech każdy bawi się jak chce i umie, w końcu nie wszyscy jeżdżący na Harleyach muszą być mechanikami i wizjonerami.

-Według założeń projektu mój motocykl miał być jeżdżącym protestem przeciw wszechobecnym chromom i westernowemu anturażowi, który szczególnie w Polsce mocno kojarzy się z harleyowskim ruchem. Dlatego w tej maszynie dominuje mat i półmat. Wiele drobnych detali, które wykonane są z aluminium jest eloksyrowanych na niebiesko. Projektując estetyczny wystrój maszyny chciałem utrzymać motocykl w charakterystycznym dla sportowych barw Harleya pomarańczowym kolorze. Gdybym jednak całą maszynę pokrył pomarańczowym półmatem nie wyglądałoby to dobrze. Zacząłem zastanawiać się, co z tym fantem począć i w końcu wpadłem na pomysł, by pomarańcz skontrastować z miejskim kamuflażem. Przemek Drozd (vel „przydymiony wujek”), który zajął się malowaniem, przyzwyczajony do typowych czaszek i płomieni nie wierzył, że takie agresywne malowanie dobrze wyjdzie na customowym harleyopochodnym sprzęcie. Jednak, kiedy prace lakiernicze zostały zakończone obaj byliśmy zadowoleni z efektu. Maszyna wyróżnia się w tłumie i o to właśnie chodzi.

Motocykl Maćka ma już za sobą dwa udane sezony, a właściciel coraz intensywniej myśli o nowym projekcie.

Jeśli więc komuś z was przypadła do gustu jego customowa wizja – motocykl jest do sprzedania. Wystarczy napisać maila na adres: b52us@op.pl

 

Artykuł pochodzi z numeru 2/2006

Sprawdź także

„Saważyk”

O tym jak pocięli ojcu Hondę opowiem innym razem, a teraz poznajcie tego bardzo zgrabnego …

Dodaj komentarz