wtorek , Kwiecień 24 2018

Czort

Jedna zima w piwnicy i trzy lata jazdy zagwarantowane. Następnie był IŻ 49. Znowu zima w piwnicy i cztery lata wspaniałej jazdy wyremontowanym IRKIEM. W międzyczasie, w 1999 roku kupiłem  Dniepra MT 11. Motocykl nosił nazwę „DUNAJ” (nadaną przez poprzedniego właściciela). Śmigałem nim po całej Polsce oraz Słowacji. Na jednym silniku bez remontu zrobiłem 130 tyś km. Mało kto w to wierzy, ale to prawda. Od 1999 do 2014 roku odrestaurowałem kilkadziesiąt zabytkowych motocykli różnej marki (pochodzących z krajów byłego Bloku Wschodniego) na „zlecenie” lub hobbistycznie. W tym czasie DUNAJ przechodził  różne przemiany. W 2014 roku postanowiłem zbudować całkowicie od zera według mojego pomysłu motocykl z jednostką napędową od Dniepra MT 11. Zacząłem od silnika. Zmodernizowałem układ zasilania, gdzie zastosowałem dwa gaźniki Weber od Fiata 126p. Po kilku testach okazało się, że silnik pracuje bardzo równo, jest dynamiczny, zniknęła także tzw. dziura w obrotach, której na oryginalnych gaźnikach K 68 nie można było się pozbyć. Po prostu gaz do dechy i jest natychmiastowa reakcja. Silnik wkręcał się jak wściekły, aż przy pełnych obrotach wał korbowy przełamał się na pół. Wstawiłem więc mniejsze dysze główne żeby zmniejszyć trochę moc oraz duże zużycie paliwa. W miejsce kranika paliwa wstawiłem elektrozawór benzynowy, który puszcza paliwo po włączeniu zapłonu. Te modyfikacje wyeliminowały wycieki z układu zasilania będące w

Dnieprze zjawiskiem normalnym. Nie trzeba przelewać ponieważ są ssania na linki. Jest bardzo ładne spalanie, co widać po kolorze świec. Po gaźnikach przyszła kolej na źródło prądu. Oryginalny alternator wymontowałem i wstawiłem z Daewoo Tico. „Elektrownia” daje teraz 600 Watów mocy, nie ma regulatora napięcia na zewnątrz, można podczas jazdy odłączyć akumulator i silnik pracuje dalej (na postoju trzeba jednak dodawać gazu). Nie powoduje to uszkodzenia uzwojenia alternatora, jak miało to miejsce w przypadku oryginalnego. Aparat zapłonowy zastąpiłem elektronicznym, cewka zapłonowa pochodzi z Cinquecento 700. Zmodyfikowałem nieco układ smarowania (panewki są z Moskwicza), pompa ulepszona, głowice zrobiłem tak jak Pan Bóg przykazał czyli prowadnice i gniazda zrobione są według zasad sztuki i z porządnego materiału, zawory bardzo dobrej jakości. Tłoki i cylindry ALMOT. Wykonałem dzielone pokrywy zaworowe i inną pokrywę aparatu zapłonowego. Reszta została w oryginalnej postaci. W skrzyni biegów oryginalny przegub napędowy zastąpiłem przegubem z Cinquecento 700. Teraz jest bicie cztery setki, w oryginalnym gumowym było prawie centymetr. Dwa simmeringi na wałku wyjściowym oraz równa praca przegubu wyeliminowały bardzo częsty wyciek oleju w tym miejscu. Całkowicie przerobiłem wycisk sprzęgła.  Łapka zamocowana jest na dwóch łożyskach, wycisk posiada dwa simmeringi, więc również w tym miejscu nie pojawiają się wycieki oleju. Dyfer 10, szybki. Wszystkie powierzchnie pod simmeringi zostały napawane proszkowo oraz szlifowane 45HRC.

Następnie przyszła kolej na karoserię. Zainspirował mnie francuski motocykl Bleriot z lat 20. Na tym stylu się wzorowałem. Wykonałem przyrząd do zbudowania ramy. Zakup rur, giętarka, szlifierka kątowa i naprzód. Połapałem to do kupy migomatem i wyszło fajnie. Niestety nie jestem zawodowym spawaczem i poprosiłem kumpla, żeby mi to oblagował. Przednie zawieszenie zaprojektowałem w stylu Springer. Tokarz frezer dostał rysunki i wykonał podzespoły, które po poskładaniu dały dość ciekawy przód. Sprężyny dolne z Simsona AWO, górne z maszyny przemysłowej. Bardzo dobrze tłumią. W ramach testów przejechałem pełnym gazem w poprzek przez kartoflisko i nic złego się nie stało.

Zawieszenie tylne to całkowicie przerobiony wahacz z Urala oraz amortyzatory z Fiata 126p. Motocykl jest dłuższy od oryginału o 26 cm. Zbiornik wykonałem podramowy, dzielony, gdzie w lewej połówce jest benzyna (wlew wykonany od zera), a w drugiej, zamykanej na zamek, akumulator, cewka zapłonowa, stacyjka oraz podręczna narzędziówka. Zmiana biegów jest ręczna i nożna. Pod zbiornikiem paliwa jest mechanizm, który rozłącza ręczną zmianę podczas używania nożnej. Błotniki wykonałem kanciaste, dodałem na całej blacharce okucia z nitami, co dało dość ciekawy efekt. Pomalowałem go specjalnym pistoletem, preparatem Sika do konserwacji podwozi (na bazie tworzywa sztucznego). Wygląda to jakby pod normalnym lakierem była bardzo duża korozja. Oświetlenie przednie robione od zera, tylne od starej szafy sterowniczej (chodzi o szkiełka). Wykonałem go w swoim garażu przy użyciu zwykłych narzędzi. Motocykl otrzymał nazwę CZORT W.A.Z. Używam go do codziennej jazdy , prowadzi się bardzo dobrze. Zgłosiłem go na CUSTOM FESTIVAL 2015 w Poznaniu gdzie zajął 4 miejsce w kategorii FREESTYLE, co mnie bardzo ucieszyło. Super impreza, bardzo ciepła atmosfera, organizatorzy super.

Podsumowując,  jak ktoś bardzo chce i ma dobry pomysł, można niewielkimi kosztami ale przy dużym nakładzie pracy wykonać naprawdę oryginalny i przyciągający uwagę kierowców oraz przechodniów motocykl własnej konstrukcji. Serdeczne podziękowania za pomoc dla tokarza, spawacza i kumpli, którzy mnie dopingowali oraz dziękuję żonie za cierpliwość.

Na tym oczywiście nie kończę, na tapecie są już dwa nowe projekty, które przedstawię w przyszłości.

Foto Jerzy Jurkojć

Artykuł pochodzi z numeru 2/2016

Sprawdź także

Garage Maniac Triumph Bobber

W Wiśle znowu musiało upłynąć trochę wody zanim mogłem ponownie zjawić się u Jacka w …

Dodaj komentarz