sobota , Maj 27 2017
Home / Okiem aparatu / Classic Racer

Classic Racer

Motocykl należy do Krzysztofa Pańczaka, znanego pod ksywką Redu – właściciela szczecińskiej firmy Red Hot Chili Customs. Sylwetkę Krzysztofa i jego firmę przedstawiliśmy w poprzednim numerze. Pochodzący z końca lat 70. Suzuki GS 400, choć to zacna i wielce zasłużona w historii motocyklizmu maszyna, stał u Reda w komisie przez kilka lat i nikt nie chciał na niego nawet spojrzeć. W końcu Krzyśkowi zrobiło się żal tego motocykla, nie chciał żeby stał dłużej zapomniany i porastał kurzem. Redu mając świeżo w pamięci wrażenia z wizyty na wyścigach zabytkowych maszyn pomyślał, że Suzuki nada się do przeróbki na klasyczną wyścigówkę. Choć dziś GS ma już za sobą serię udanych startów z pierwszym miejscem na pudle włącznie, proces jego transformacji nie został jeszcze całkowicie zakończony, ale wróćmy do początku…

Pierwszym etapem prac było odchudzenie motocykla poprzez usuniecie wszystkiego, co jest zbędne i swoją masą przeszkadza w wyścigowej jeździe. Lampy, kierunkowskazy, obszerna kanapa, oryginalny zadupek, lusterka i oba komplety podnóżków powędrowały do magazynu z częściami. Znacznie uproszczono instalację elektryczną i obcięto tylną część ramy za mocowaniem tylnych amortyzatorów. Mając sprzęt zredukowany do podstawowej esencjonalnej formy trzeba było wyposażyć go w nowe elementy mające na celu przeobrażenie typowo użytkowej maszyny w wyścigówkę. I tak widelec teleskopowy otrzymał nową wyfrezowaną z aluminium górną półkę. Do lag widelca przykręcono wyścigowe clip-ony. Do przedniej części ramy dospawano wsporniki wyścigowej owiewki. Z oryginalnego kokpitu pozostał jedynie obrotomierz. Podnóżki kierowcy przesunięto do tyłu, dźwignia zmiany biegów pozostała oryginalna, ale jest zamontowana tyłem do przodu, pedał tylnego hamulca został w prosty sposób przerobiony tak, by dopasować go do nowego położenia podnóżków. Zbiornik paliwa pozostał w oryginalnej postaci, natomiast w miejsce oryginalnej kanapy na ramie spoczęło wąskie i twarde wyścigowe „siodełko” stanowiące całość z aluminiowym zadupkiem. Jest on dziełem Red Hot Chili Customs, a jego kształt toczka w toczkę przypomina maszyny na jakich ścigali się Mike Hailwood, Giacomo Agostini i inne asy asfaltowej wstęgi w późnych latach 60. Najwięcej problemów było z dopasowaniem odpowiedniej historycznej owiewki.

Dokładna analiza tematu wykazała, że najbardziej odpowiednia będzie owiewka z wyścigowej Hondy K4 z wczesnych lat 70. Dzięki rozległym znajomościom w branży udało się taką owiewkę pożyczyć od angielskiego entuzjasty zabytkowych maszyn wyścigowych. Posłużyła ona za wzór do wykonania kopyta, na którym z laminatu wykonano gotowy element, zdobiący obecnie maszynę Reda. Ponieważ silnik był w dobrym stanie nie było sensu go rozbierać i po zamontowaniu nowoczesnych sportowych opon – oczywiście w historycznym rozmiarze i z historycznym bieżnikiem, można było przystąpić do pierwszych jazd testowych. No i okazało się, że silnik kaprysi – kicha, prycha i ogólnie zdaje się być obrażony. Chorą  sytuację uleczył dopiero montaż baterii sportowych gaźników Mikuni, na których silnik uzyskał nie spotykany wcześniej temperament i ochoczo rwie do przodu. Od dwóch lat motocykl posiada wyścigowy paszport techniczny uprawniający do startów w międzynarodowych wyścigach Road Racing Vintage, na których to imprezach pokazuje swojego pazura.

Sprzęt wyszedł całkiem zgrabny i trzeba było pomyśleć nad jakimś fajnym malowaniem, które w maszynach wyścigowych jest chyba nie mniej ważne jak w customach – wiadomo, każdy zawodnik chce się jakoś wyróżniać, a poza tym ciekawie pomalowane sprzęty częściej padają łupem fotoreporterów na imprezach sportowych. Wybór padł na malowanie będące repliką słynnych włoskich maszyn MV Agusta, które w latach 60. niepodzielnie królowały na torach wyścigowych zanim palmę pierwszeństwa przejęły dwusuwowe motocykle japońskie. Redu miał nawet kiedyś maszynę tej marki, ale była to lekka „125” z lat 50.

W obecnym wydaniu stary GS 400 nie jest więc repliką, ale raczej swoistym hołdem dla legendarnych włoskich bolidów. Suzuki w przebraniu MV Augusty sprawdziło się już nie raz w wyścigach zabytkowych maszyn i daje swemu właścicielowi mnóstwo frajdy z jazdy, ale proces tuningu będzie kontynuowany. W chwili obecnej motocykl ma już zamontowane nowe sportowe, w pełni regulowane amortyzatory tylne firmy Bitubo, a przedni widelec został znacznie utwardzony. Redu myśli też o zamontowaniu ostrzejszych wałków rozrządu. Po dokonaniu tych zmian frajda z jazdy będzie z pewnością jeszcze większa.. no chyba że któryś z Was zapragnie posiąść GS-a we władanie. Redu już myśli nad kolejnymi projektami także być może uda Wam się go namówić na odstąpienie pojazdu w zamian za gotówkę?

Artykuł pochodzi z numeru 1/2013

Sprawdź także

Ostatni Shovelhead

Wprowadzenie Sportstera w 1957 roku i jego dalszy rozwój w latach 60. pozwolił amerykańskiej firmie …

Dodaj komentarz