czwartek , Kwiecień 26 2018
Home / Customowe Wieści / BMW K 100 RS Cafe

BMW K 100 RS Cafe

Dwudziestodziewięcioletni Michał Perkowski kupił beemkę, bo jego dziewczyna marzyła o tym, by mieć własnego cafe racera. Motocykl wyjściowy to K 100 RS. Choć miał już w kołach 92000 kilometrów był w dobrym stanie i doskonałej kondycji. Należało więc tylko go odchudzić i zmienić stylizację bez konieczności większej ingerencji w mechanikę, czy wymiany zawieszeń, kół albo hamulców. Skoro sprzęt miał być w stylu cafe, przede wszystkim należało zrzucić wszystkie plastiki i pozbyć się obszernej dwuosobowej kanapy. To tak na początek. By osiągnąć ascetyczną customową linię trzeba było zmodyfikować tylną cześć ramy i uzyskać pustą przestrzeń pod kanapą, aby sylwetka motocykla stała się lekka, ażurowa. Rama została przerobiona w tylnej części i za mocowaniem amortyzatorów przebiega teraz niżej. Było to konieczne, by uzyskać linię kanapy równoległą do podłoża, jak w starszych maszynach, a nie wznoszącą się do góry, jak to widzimy we współczesnych konstrukcjach. Modyfikacje ramy przeprowadzono bardzo czysto. Można wręcz odnieść wrażenie, że wykonano to w fabryce. Mimo że K 100 RS to stara maszyna (produkowana w latach 1983-92), to posiada już rozbudowaną elektronikę. Silniki były zasilane wtryskowo i większość modeli wyposażona była w ABS. Taki stan rzeczy bynajmniej nie ułatwia customowych modyfikacji. By uzyskać wolną przestrzeń pod kanapą Michał musiał usunąć oryginalny airbox i w jego miejsce przenieść akumulator. W układzie zasilania zachowano oryginalny przepływomierz, a silnik zasysa powietrze poprzez wyprowadzony z prawej strony filtr stożkowy. Podzespoły instalacji elektrycznej znalazły schronienie w puszce po Jacku Danielsie, która mieści się zaraz za akumulatorem, a w zadupku nowej obszytej jasnobrązową skóra kanapy ukryto komputer sterujący wtryskiem paliwa. Z tego też powodu, mimo sporej długości, kanapa jest jednoosobowa. W jej zadupek zgrabnie wkomponowano tylną lampę z nowszego modelu BMW (K1200). Dość intensywną kurację odchudzającą przeszedł układ wydechowy. Kolektory zachowały się w fabrycznej postaci, natomiast ich fabryczne połączenie zostało rozcięte i zamknięte poprzez połączenie z połówką wydechu od Kawasaki, którego zgrabną końcówkę wyprowadzono z prawej strony. Wygląda to naprawdę fajnie i tak też brzmi. Przód motocykla osiadł nieco niżej poprzez wpuszczenie widelca głębiej w półki. Miejsce seryjnej kierownicy zajęły clipony z zamontowanymi na końcach dwustronnymi ledowymi kierunkowskazami. Do oświetlenia drogi zatrudniono klasyczny okrągły reflektor radzieckiego pochodzenia. Michał dorobił do niego „rajdową” siatkę. Siatkowe motywy zdobią również obudowę chłodnicy. Zbiornik wyrównawczy płynu chłodzącego to również dzieło rąk Michała.

Prace przy realizacji projektu trwały rok. W efekcie metamorfozy beemka stała się lżejsza, a jej sylwetka zgrabniejsza. Z uwagi na brak błotników motocykl jest wyprowadzany na spacery tylko przy pięknej słonecznej pogodzie. Nie zmienia to jednak faktu, że maszyna świetnie się prowadzi. Niestety mimo znacznego odchudzenia i obniżenia motocykl jest zbyt potężny dla swej właścicielki. Dlatego też Michał wystawił tego kafiaka  na sprzedaż i obecnie pracuje nad budową trackera na bazie BMW R 1100.

Korzystając z naszego pośrednictwa Michał chciałby podziękować Grześkowi z Black Dog oraz Foxowi z QuickColor.pl, bo bez ich pomocy nie udałoby się zrealizować tego projektu.

Fotorelację z budowy „cegły” możecie zaobaczyć na fanpageu Motocykloza.pl

Artykuł  pochodzi z numeru 6/2016

Sprawdź także

Cafe Terror

Proces przemiany motocykla jak zwykle rozpoczął się od demontażu seryjnej galanterii. Po tym zabiegu Yamaha …

Dodaj komentarz